Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2016

No i nie przeszła bokiem ta zima...


W wyniku szeroko zakrojonej (acz spóźnionej) interwencji zimy, wygoniłam z domu dzieci oraz psa. Sama pognałam za nimi z aparatem bo pojedynczne ale niezaprzeczalne płateczki śniegu zrobiły nam na osiedlu bajkowy krajobraz. A przyjemności dla duszy i pozytywnych doświadczeń nigdy dosyć, prawda?

Dwa tygodnie przerwy świątecznej minęły nam rewelacyjnie. Dzieci odpoczęły, znalazły czas na wspólną zabawę, na nudę i wynikające z niej kreatywne pomysły. Nacieszyliśmy się sobą, naładowaliśmy baterie i od jutra znowu... szkoła. Kuba już zaczął się denerwować, tiki głowy i nerwowe pochrząkiwania powróciły, martwi się na zapas średnią i egzaminem w szkole muzycznej. Trojaczki na luzie, mają wszystko w małym paluszku, zresztą umówmy się - z perspektywy czwartej klasy nauka w klasie pierwszej to jakiś śmiech na sali, nie nauka. Czy tak samo powiem o czwartej, gdy oni tam dotrą a Kuba posmakuje nauki w pierwszej gimnazjum? A może trojaki po prostu jakieś zdolniejsze są i wszystko przychodzi im tak łatwo? A może to ja odpuściłam z ciśnieniem na "Naj..."?


























A na koniec dla porównania wspomnienia sprzed pięciu lat: nasza pierwsza zima w Polsce w roku 2010. Piękna, śnieżna. Sanki nadal te same, dzieci nadal te same, tylko Batona nie ma już z nami. A nowy pies tak pięknie Go przypomina...










środa, 18 września 2013

Robot Kuby


10 marca tego roku siedmioletni Kuba zbudował swojego pierwszego robota LEGO Mindstorm, który układał kostkę Rubika w kilka minut. Żartowałam sobie wtedy na portalu społecznościowym [opatrzywszy komentarz zdjęciami dumnego synka z jeszcze dumniejszym tatą pochylonymi nad nowym robotem], że liczę na to, iż Młody za rok zbuduje mi robota-asystenta do stania przy garach.

Nie minęło pół roku a robot-asystent już jest!

Przed Państwem Marysi... wróć, RoboMop w całej okazałości. 

Zapraszam goraco. A dla synka czapka z głowy, przyszły zawód masz już chyba w kieszeni :)





Więcej projektów Kuby na jego stronie.


piątek, 28 czerwca 2013

Pan Kot




Pan Kot i Pan Pies wyjeżdżają ponownie na wakacje do pobliskiego hotelu dla zwierząt. Korzystając z okazji my też planujemy wyjazd nad polskie morze. I choć będzie nam brakowało zwierzaków, wiem że i nam i Im będzie dobrze. Na pytanie jak pies i kot znoszą pobyt w hotelu odpowiadam niezmiennie, że zapytać należałoby raczej jak znoszą powrót do domu. Koledzy i koleżanki maści wszelakiej, wybieg wielkości kilku naszych podwórek, dobra opieka, czesanko, spacerki, przestrzeń, drzewa do wspinania. Taki wypad Im się należy. A nam świeża rybka u Rewińskiego :)

A jeśli już przy kotach jesteśmy - jakiś rok temu wałkując temat potrzeby kota w domu, w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że rok później będę musiała mężowi stawiać szlaban na... drugiego kota. Ot, jak Kowalski zmienił w nas podejście do sierściuchów :)





poniedziałek, 10 czerwca 2013

Jak było?


Szukam słów, jakimi chciałabym podsumować wrażenia z pobytu na Costa Brava i na Lazurowym Wybrzeżu.
I nie przychodzi mi to łatwo.

Do regionu Costa Brava i do Barcelony jakoś się nie przekonałam. Fajnie, ładnie ale oprócz garstki zachwytów była też cała masa rozczarowań - surowy, wietrzny klimat w maju, wymarłe, puste i zaniedbane wsie rolnicze, które gdyby nie odmienna architektura i roślinność, można by wziąć za rodzime popegeerowskie końce świata z tej części Europy. Plaże z grubym, ciemnym piaskiem, oblepiającym wszystko brudną warstwą błota. Wiatr, wiejący wiatr i ciągle wiatr. Karłowata, pustynna roślinność przypominająca dzikie krajobrazy z Nowego Meksyku z podróży po Stanach. Nadal mam wielką ochotę poznać prawdziwą Hiszpanię. Inną, zieloną, słoneczną, kolorową, upalną, może bardziej południową, może po prostu w innej porze roku. Kiedyś na pewno.

A Lazurowe Wybrzeże? Dużo w nim kontrastów. Urocza, przepiękna kraina, lazurowe morze i cudne miasteczka, a przy tym wszystkim szorstkość, często wręcz niegościnność ludzi, na których mieliśmy (nie)szczęście trafić. Być może to zbieg okoliczności, może za mało tych doświadczeń, za dużo uogólnień, w każdym razie niewystarczająco dla mnie, by wyciągać wnioski. Mam potrzebę, aby kiedyś tam wrócić i sprawdzić, czy rzeczywiście tak wieje tam chłodem ;)

Zresztą dostajesz to, co dajesz. Może to w nas tym razem więcej było chłodu i rezerwy, stąd w zamian otrzymaliśmy podobnie? 

Bezsprzecznie jednak widoki, jakie ma do zaoferowania Lazurowe Wybrzeże zachwycały nas odpowiednio z każdym dniem podróży. Kierując się przewodnikiem, początkowo poruszaliśmy się turystycznie utartymi szlakami. Musieliśmy jednak zweryfikować plany poprzez obostrzenia w postaci barierek wysokości 1,9 metra na prawie każdym parkingu i przy wjazdach na place [w tym także parkingi przy plażach] wszelkiego typu. Nawet przy wjeździe na szeroki, otwarty parking do LIDL'a stały barierki z ograniczeniem wysokości do 2,0 m., skutecznie uniemożliwiające nam wjazd po zakupy :( Z bagażnikiem na dachu naszego amerykańskiego, rodzinnego "maxivana", nie mieściliśmy się też do żadnego podziemnego parkingu, a te sporadycznie wolne na ulicach przewidziane zostały dla aut o duuużo mniejszych gabarytach... 

Postanowiliśmy więcej się nie napraszać i skorzystać z otwartości (tej dosłownej także) pomniejszych miejscowości, jakich na próżno szukać w przewodnikach, a których urok aż prosił się o niespieszne zatrzymanie. 

Tak trafiliśmy do Cabris. Uroczego miasteczka położonego malowniczo (i nie ma w tym krzty przesady) na wzgórzach Prowansji, z którego roztaczał się przepiękny widok na nadmorskie miejscowości, i w którym nie brakowało ani przestrzeni, ani niespieszności. Bonusem był też miejscowy plac zabaw, który zaanektowaliśmy na długie godziny - obok była kawiarnia z lodami, a w plecaku, obok aparatu, przezornie spakowane książki dla mamy i taty ;) 

Warto zajrzeć i zatrzymać się w Cabris. 








niedziela, 10 marca 2013

Mindstorm NXT 2.0


Sterownik z mikrokomputerem, motory, czujniki, budowanie i programowanie, czyli siedmiolatka (i czterdziestojednolatka) przygoda z Mindstormem NXT 2.0 rozpoczęta. Liczę, że Młody za rok zbuduje mi robota-asystenta do stania w kuchni.

Na drugi rzut, po układaczu kostki Rubika, ma iść robot służący do... głaskania kota. Kowalski średnio zachwycony, trwają więc poszukiwania miękkiej końcówki głaszczącej, coby kot tak bardzo nie uciekał ;)






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...