Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 lipca 2017
Jest rok 2017
Uff, żyjemy. Nie piszemy, nie zaglądamy w internety ale jasno i wyraźnie żyjemy.
Życie planowo toczy się między nauką, szkołą, domem i pracą, od czasu do czasu umilając nam chwile wolnym weekendem, podróżą lub wypoczynkiem. Na pisanie o codzienności czwórki dzieci, wypełnionej w całości lekcjami, treningami i ćwiczeniami na instrumentach nie starcza mi wyobraźni. Zbyt mocno wczuwam się w rolę domowego belfra na co dzień. Wyniki są cudowne, lecz ilość pracy włożonej w solidne wykształcenie i wychowanie gromadki dzieciaków poraża.
Ale, ale! Jeśli uczyć się to na maksa a jeśli wypoczywać to bez limitu.
Dlatego tuż po rozdaniu (jakich!) świadectw, polecieliśmy w piątkę na szkolny obóz językowy do Hiszpanii. Na naukę języka i na odpoczynek. Pogoda zagranicą tradycyjnie [dla nas] się spsuła, ale na hiszpańskie temperatury liczymy za to nad polskim morzem ;)
Przesyłamy uściski dla Państwa zaglądających nadal w to miejsce. I obiecujemy opisać coś jeszcze w tym roku kalendarzowym :)
wtorek, 5 maja 2015
Szkoła za pasem
Jakże inaczej wyglądają przygotowania przed pierwszą klasą z trójką dzieci.
Z Kubą wchodziliśmy w pierwszą klasę na żywca. Mały Kuba miał przede wszystkim czas na zabawę w przedszkolu i w domu. Do czytania Go nie ciągnęło, od książek ważniejsze były wyprawy w nieznane z psem, mamą i rodzeństwem. Tak było dobrze, tak moim zdaniem powinno wyglądać wczesne dzieciństwo.
A jednak w szkole tempo okazało się szybkie. Co prawda we wrześniu 2012 rzeczywiście Kuba nie musiał umieć czytać ani pisać, ale w listopadzie już tak ;) Zaczął się wyścig z czasem, bo polska szkoła to nie przelewki i zaraz się okazało, że trzeba czytać lektury, rozwiązywać pisemne testy z angielskiego a dziecko ledwo to ogarnia. Pierwszą klasę pamiętam głównie z długich popołudniowych godzin spędzonych z Kubą na nauce.
Z trojaczkami takiego tempa sobie nie wyobrażam, zaczęliśmy więc odrabiać "zadania domowe" wcześniej. Czytamy, piszemy, rysujemy, liczymy. W przedszkolu są równie dobrze przygotowywani, więc czytanie i pisanie nie będzie dla Nich taką nowością. Poza tym chęci są przeogromne, nowe tornistry prawie nie znikają z trojaczych plecków, piórniki przygotowane, dzieciaki czekają tylko na START.
Ooooooby do września!
wtorek, 28 stycznia 2014
Brzydkie Kaczątko
W pierwszej klasie wystawiana była Królowa Śniegu i Calineczka, teraz klasa Kuby wystawiła Brzydkie Kaczątko. Co przedstawienie to lepiej, dzieciaki niesamowicie są zgrane ze sobą i tworzą niezły zespół. Nie tylko aktorski :) Spadła nam ta szkoła [i pierwsza, pionierska sześcioosobowa klasa] chyba z nieba...
środa, 18 września 2013
Robot Kuby
10 marca tego roku siedmioletni Kuba zbudował swojego pierwszego robota LEGO Mindstorm, który układał kostkę Rubika w kilka minut. Żartowałam sobie wtedy na portalu społecznościowym [opatrzywszy komentarz zdjęciami dumnego synka z jeszcze dumniejszym tatą pochylonymi nad nowym robotem], że liczę na to, iż Młody za rok zbuduje mi robota-asystenta do stania przy garach.
Nie minęło pół roku a robot-asystent już jest!
Przed Państwem Marysi... wróć, RoboMop w całej okazałości.
Zapraszam goraco. A dla synka czapka z głowy, przyszły zawód masz już chyba w kieszeni :)
Więcej projektów Kuby na jego stronie.
środa, 10 kwietnia 2013
Biblioteka czeka...
Wzdycham tęsknie do owadzich polarów, czekających w szafie na cieplejsze dni. Tradycyjnie planujemy je ubrać na pierwszą wiosenną wizytę w naszej bibliotece. Panie z biblioteki rozpoznają (i słyszą) nas z daleka, chyba bardzo lubią kiedy pszczółka, dwa motylki i starszy brat wpadają poczytać i wypożyczyć nowe książki co kilka tygodni. Przynajmniej tak nam się wydaje, sądząc po ciepłym przyjęciu, na jakie zawsze możemy tam liczyć :)
A mnie się serce raduje, że dzieci uwielbiają książki, bibliotekę, atmosferę szperania w poszukiwaniu tej jedynej, staranności w zachowywaniu się cicho [jestem ze starej szkoły, która mówi, że to my rodzice mamy dzieci wychować - nie odwrotnie - i nauczyć co wypada i jak się zachować w określonych miejscach i sytuacjach], i szczególnego szanowania czegoś, co wypożyczone. Chociaż nie uniknęliśmy przygody z nożyczkami i książką w wykonaniu Gabrysi rok temu. Dla dzieciaków taka biblioteka to znakomita zachęta do czytania. Miejsce, gdzie czują się gośćmi specjalnymi, nie przeszkadzającymi intruzami.
A w ramach odgrzewania starych kotletów - wiosna niespóźniona, zeszłoroczna.
Bo bardzo lubię ten film :)
sobota, 20 października 2012
Ważny dzień
Ja to się jednak na matkę nie nadaję. Pokażcie mi moje dziecko na galowo i już ryczę...
A okazji ci u nas sporo. Ostatnio: ślubowanie pierwszoklasistów.
Stoję i płaczę przy pierwszych taktach Mazurka Dąbrowskiego. Łzy ukradkiem próbuję ocierać ale po co, i tak wszyscy widzą. Wzruszam się, że syn mój Amerykanin, co od małego w amerykańskim żłobku a potem przedszkolu całe dnie spędzał i na amerykańską flagę co rano wierność przysięgał (tam już od przedszkola jadą z "I pledge allegiance to the flag of United States of America") [do wglądu tutaj na 1:19], i który ledwo co po polsku poprawnie komunikował się z otoczeniem dwa lata temu, teraz Mazurka pełną piersią, dwie zwrotki i co z tego, że z fałszem.
I w ogóle ósmy cud świata z tej mojej Kluseczki. Takie Maleńkiej a Takiej Wielkiej przecież.
I to, że najwyższy i najprzystojniejszy (sic!)
I to, że najpewniejszy siebie (sic!)
I to, że najładniej recytuje (sic!)
I to, że najlepszą ma dykcję (sic!)
I to, że najgłośniej i najwyraźniej (sic!)
I to, że tak ładnie stoi, wyprostowany (sic!)
I to, że trema Go nie zjada (sic!)
I to, że nieobiektywnie to wiadomo :)
Budyń w miejscu zwojów i zaćmienie totalne umysłu ogarnia mnie w takich momentach. Dumnam, głucham (na fałsze), ślepam, wzruszonam i pochlipującam, także prawdopodobnie od przyszłej akademii przestaną mnie zapraszać.
Ps. A tak na marginesie, marzeniem Kubusia od momentu zaślubin jest, by Dobrym Polakiem Być. Co w rozwinięciu przez bohatera znaczy Żonę Dobrą i Auto Dobre Mieć. Koniec cytatu.
Także w oparciu o priorytety Młodego spokojnie uznać możemy, że prawdziwym Polakiem jest już na pewno :)
poniedziałek, 3 września 2012
Pierwsza klasa
Chodzi do nowopowstałej, maleńkiej szkoły liczącej... sześcioro uczniów. Kameralnie, swojsko, domowo. I co najbardziej mnie cieszy - zaczynamy o dziewiątej. Będzie dobrze :)
I na koniec zdjęcie grupowe całej klasy/szkoły.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















































