Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe przedszkole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe przedszkole. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 czerwca 2015
Zapuszkować czas
Jeśli można zapuszkować czas, to właśnie w taki sposób. Nie wiem dla kogo bardziej łapałam w kadrze te scenki: dla nich, czy dla siebie? Ale cieszę się, że są, że zdążyłam z pomysłem i wykonaniem na koniec przedszkolnego etapu. Dla nich to całe ich życie teraz i wczoraj. Dla mnie to całe życie teraz i wczoraj.
Kawałki tych beztroskich, przedszkolnych dni zapuszkowałam w filmie. Za dwa dni trojaki skończą przedszkole. Najpierw długo było domowe, a przez ostatnie dwa lata to prawdziwe, ukochane. Skończymy ten etap raz na zawsze.
I tak bardzo mi szkoda...
Znajome zakręty zastąpimy innymi. Buzie wydorośleją. Rutyna dnia też będzie inna. Niedługo spojrzymy na klatki filmu z zaskoczeniem, odkryjemy jak bardzo zmienili się przez rok, dwa albo dziesięć. Samo życie. Normalny bieg rzeczy.
A jednak warto, warto łapać czas w kadrze, na papierze, na płótnie, w szufladzie. Warto chować głęboko. Tygodnie uciekają jak zwariowane a dzieci zmieniają się z soboty na niedzielę... Nie pojmuję, jak niedawno byli jeszcze tacy mali i tacy... trudni.
poniedziałek, 29 lipca 2013
Life is good in Kraków

Temperatury prawdziwie letnie, udały się nam tegoroczne wakacje, prawda? Pamięta ktoś jeszcze majowe chłody? Śpimy do dziesiątej, za dnia siedzimy w basenie chłodząc się na zmianę w przyjemnie wyziębionym domu. Uwijam się z łopatą w ogrodzie, po trzech tygodniach wczasowania zarosło, zachwaściło i zbrzydło mi w chruśniaku. Postanowiłam co nieco poprzesadzać, pozmieniać, robota w sam raz na 35 stopni w cieniu... Litrami mieszam truskawkowe daiquiri, sprzątam, gotuję [mało], piorę nadal powyjazdowo i w sumie już przedwyjazdowo, a wieczorami uczę dzieci jeździć na dwóch kółkach. Boczne zostały w Kołobrzegu - brzmi oficjalna wersja.
Gabrysia po swojemu wzrusza ramionami na brak kółek, wsiada na rower i... jedzie, Karolina ćwiczy dwa dni i też jeździ, Filipa 'dokończyłam' wczoraj. Nagrody motywacyjne zebrane, wyjazd treningowy na Roztoczańskie ścieżki rowerowe zaplanowany, ja kręgosłupa nie czuję :)
Wrzucę za chwilę sześć rowerów na dach dwumetrowego samochodu [nie kocham swojego ciała za to, jak się rozrosło, kocham swoje ciało za to, jak jest matko.polko.dam.radę.podnieść.słonia silne i za to, jak dużo dzięki jego mocy mogę {muszę} bez niczyjej pomocy zrobić], spakuję od nowa rodzinę i w Polskę.
Ale dobre to życie, w którym moim największym zmartwieniem dnia jest czystość wody w baseniku i uzupełnienie zamrażarki w lody o smaku [dziś akurat] wanilii. Chwilo trwaj!
poniedziałek, 8 lipca 2013
Bałtyckie plaże
Uwielbiam we własnych dzieciach olbrzymią wyobraźnię. Bardzo, bardzo rzadko słyszę, że się nudzą albo nie wiedzą w co się bawić. Dziś spędziliśmy na plaży cały dzień [dojechawszy na nią kilka km o własnych siłach na dwóch - w porywach do czterech - kółkach] bez jednej łopatki, bez jednego wiaderka, grabek, piłek, czy leżaczków. Kto by to wszystko targał taki kawał? Czy dzieci się nudziły, czy narzekały na brak akcesoriów? Skąd. Od czego wyobraźnia? Huśtawkę da się zrobić z bluzy mamy, szałas zbudowaliśmy z leżących przy plaży (nie na wydmach!) patyków i gałęzi, związując końce ze sobą bluzami dzieci z braku sznurka. Przykryliśmy ręcznikami, obok wykopaliśmy rękoma olbrzymią saunę, sklep z... patykami (a jakże), niedaleko powstał garaż. Żal było wyjeżdżać stamtąd wieczorem, a jak dzieciaki się obudzą, wrócimy tam na pewno :)
Na wakacjach każdy wypoczywa inaczej. Dla mnie prawdziwym wypoczynkiem są zmęczone mięśnie nóg wieczorem, spłowiałe od słońca i pachnące latem włosy, piasek oblepiający oplaone ciało, cisza, spokój i książka. Spokojne plaże nad Bałtykiem istnieją. Wystarczy wsiąść na rower, wjechać na pierwszą lepszą ścieżkę rowerową poza miastem i skręcić w stronę morza przy takiej najbardziej zarośniętej i nieuczęszczanej. Plaże przy kurortach to dla mnie wakacyjny koszmar, człowiek na człowieku, hałas, muzyka, sprzedawcy. Są widocznie ludzie, którzy potrafią i lubią w takich warunkach odpocząć. Inaczej by stamtąd uciekli w las, prawda?
Szeroka, piękna i pusta plaża, złoty, drobny piasek nad polskim Bałtykiem - marzenie zimowych miesięcy. Po trzech deszczowych pierwszych dniach mamy piękną pogodę za oknem, chęci na wyprawy w nieznane, i piękne plaże, które moim zdaniem nie ustępują w niczym plażom, jakie pamiętam z wysp Hawajów.
sobota, 20 kwietnia 2013
środa, 10 kwietnia 2013
Biblioteka czeka...
Wzdycham tęsknie do owadzich polarów, czekających w szafie na cieplejsze dni. Tradycyjnie planujemy je ubrać na pierwszą wiosenną wizytę w naszej bibliotece. Panie z biblioteki rozpoznają (i słyszą) nas z daleka, chyba bardzo lubią kiedy pszczółka, dwa motylki i starszy brat wpadają poczytać i wypożyczyć nowe książki co kilka tygodni. Przynajmniej tak nam się wydaje, sądząc po ciepłym przyjęciu, na jakie zawsze możemy tam liczyć :)
A mnie się serce raduje, że dzieci uwielbiają książki, bibliotekę, atmosferę szperania w poszukiwaniu tej jedynej, staranności w zachowywaniu się cicho [jestem ze starej szkoły, która mówi, że to my rodzice mamy dzieci wychować - nie odwrotnie - i nauczyć co wypada i jak się zachować w określonych miejscach i sytuacjach], i szczególnego szanowania czegoś, co wypożyczone. Chociaż nie uniknęliśmy przygody z nożyczkami i książką w wykonaniu Gabrysi rok temu. Dla dzieciaków taka biblioteka to znakomita zachęta do czytania. Miejsce, gdzie czują się gośćmi specjalnymi, nie przeszkadzającymi intruzami.
A w ramach odgrzewania starych kotletów - wiosna niespóźniona, zeszłoroczna.
Bo bardzo lubię ten film :)
czwartek, 17 stycznia 2013
Ferie
Czas ferii nie musi być nudny, trąbią fejsbukowe portale dziecięce. Weź dziecko tu, zajrzyjcie tam, odwiedźcie nas, zarezerwuj już dziś. I fajnie. Jak ktoś nie ma tego na codzień, niech lata w ferie po mieście i korzysta.
U nas zgoła inaczej. Samochód omijam szerokim łukiem. Mamy sanki, mamy górkę, zapas jajek i mąki, mamy nogi, psa i masę śniegu. Mamy siebie i zdrowie. I to wszystko czego nam potrzeba w te ferie.
Film tym razem w scenerii zimowej, z wczoraj.
Żeby nie było, że szczuję latem :)
U nas zgoła inaczej. Samochód omijam szerokim łukiem. Mamy sanki, mamy górkę, zapas jajek i mąki, mamy nogi, psa i masę śniegu. Mamy siebie i zdrowie. I to wszystko czego nam potrzeba w te ferie.
Film tym razem w scenerii zimowej, z wczoraj.
Żeby nie było, że szczuję latem :)
sobota, 12 stycznia 2013
Na razie zima trzyma
Kawa. Książka. Składane krzesło.
Trzy rowery, dwanaście kół.
Dwa pachołki, trochę dzieci.
Tak łatwo latem się zorganizować.
Kto na rowery?
Buty na nogi i już.
Tęsknię za długim popołudniem, otwartymi na oścież drzwiami i łatwością letnich dni.
Bez błota w przedpokoju i przemoczonych skarpetek.
Bez ubierz czapkę, załóż rękawiczki, zdejmij bo się zapocisz.
Już niedługo bałwany stopnieją i pan od odśnieżania osiedla przestanie dzwonić o 3:38 :)
Już niedługo znów będzie tak.
Czekam.
niedziela, 28 października 2012
Złota polska jesień pod Krakowem
Dla jasności powinnam dodać, że to wpis archiwalny. Zdjęcia złotej polskiej jesieni z naszej dłuuuugiej wycieczki przez okoliczne pola sprzed tygodnia.
Dzisiejsza polska jesień jest biała.
I zimna.
I ma wygląd bałwana :(
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)






































