Dzień był pochmurny, co chwila z nieba siąpił kapuśniaczek, w Biebrzańskim Parku Narodowym byliśmy więc sami. Pod koniec spotkaliśmy tylko parę zwiedzających, zaraz na dzikami. Zagrodą z dzikami, oczywiście :) Do przejścia mieliśmy kilka kilometrów i z perspektywy widzę, że lepiej byłoby wybrać się tam na rowerach, w pogodniejszy dzień. Ścieżki są przejezdne, na niektórych jednak wystają sporych rozmiarów korzenie drzew, te nadają się raczej dla wędrówek pieszych. Miejsce pod koniec sierpnia atrakcyjne ze względu na przyrodę i naturalność terenu, ale ciekawiej tam zapewne wiosną ze względu na ptaki. O tej porze mało który jeszcze w parku pozostał.
Dzieciaki nie narzekały na wędrówkę ale był to też dzień bez fajerwerków. Ot, taki żeby w domu nie siedzieć jak pogoda nie sprzyja. Przeszliśmy, wróciliśmy, odznakę parku nabyliśmy :)
























