Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scheveningen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scheveningen. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2015

The Netherlands


Czy można nie polubić Holandii? Pewnie można ale ten post nie będzie o tym. Będą ochy i achy, bo najzwyczajniej w świecie Holandia mnie oczarowała. Już nie podpowiadam Bartkowi Australii na kilkuletni wypad na kontrakt pracowniczy; teraz najchętniej zamieszkałabym tymczasowo w Holandii.

Odnalazłam się w tej przestrzeni jak mało gdzie w Europie. Ograniczenie prędkości do 50 km/godz.? Dobrze, pojedźmy 46 na wszelki wypadek. Przepuścić pieszych, rowerzystów? Proszę bardzo oraz dziękuję za uśmiech i pozdrowienie ręką. Zjechałam kawał Holandii przez dziesięć wakacyjnych dni i prawie wszędzie trafiałam na opanowanych, przepisowo jeżdżących kierowców. Da się bez brawury, bez nerwów, chociaż korki o 17stej sięgają prawie Rotterdamu od wysokości Amsterdamu, wystaliśmy się sporo. Wystarczyło żebyśmy wybrali się jednego dnia do Belgii a stare europejskie standardy kierowców wróciły. Podobnie w Niemczech - wyścig z czasem trwa. Ta kultura szos ma swoje odzwierciedlenie w innych dziedzinach życia: w Holandii życie codzienne wygląda trochę jak w Ameryce, odwykłam przez pięć polskich lat od życzliwości obcego człowieka spotkanego w sklepie, uśmiechu mijającej mnie matki z dziećmi, pozdrawiania się i zagadywania bez... potrzeby. Zapomniałam, że tak można.    

W Holandii krajobraz co prawda nizinny - a do podkrakowskich wzgórz oko się przyzwyczaiło i tęskni - ale zieleń urzekająca i uporządkowana. Miasteczko Wassenaar, w którym mieszkaliśmy kryło piękne, stare domy tonące wśród zieleni, okolone starymi ceglanymi murami obrośniętymi bluszczem. Dokoła żywopłoty z cisu, ligustru - zadbane, przycięte, doskonałe. Takie moje :) Uporządkowany styl angielski, jeśli można tak to nazwać.

Podoba mi się ten kraj, ma w sobie urok starej Europy i jednocześnie otwartość i nowoczesność współczesnego wieku. Amsterdam trzeba zaliczyć, z różnych "względów", ale mnie do gustu najbardziej przypadły miniaturki Amesterdamu w postaci mniejszych miasteczek typu Gouda, Delft, czy Leiden. Ten sam klimat a mniej ludzi i śmieci w uliczkach. Warto się wybrać także do Kinderdijk, choć niekoniecznie z dziećmi. Plaża w Scheveningen specjalnie nie zachwyca, każda inna na jaką pojechaliśmy była od niej bardziej urokliwa. Rotterdam i Haga to wielkie miasta biznesu, turystycznie nieciekawe, ale były po drodze.

Rowery w Holandii to oddzielny temat - trzeba zobaczyć, żeby uwierzyć jak może wyglądać współczesne miasto [prawie] bez aut. Nie widziałam co prawda matki z czwórką dzieci w przyczepce-skrzynce, ale z dwójką już tak: jedno z przodu, drugie - maleństwo - z tyłu. Kraków zmienia się rowerowo i chwała mu za to. Być może i u nas nadejdą czasy, że z Lidla wracać będę z papierem toaletowym dyndającym po dwóch stronach rowerowej kierownicy :)





































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...