Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 lipca 2017
Jest rok 2017
Uff, żyjemy. Nie piszemy, nie zaglądamy w internety ale jasno i wyraźnie żyjemy.
Życie planowo toczy się między nauką, szkołą, domem i pracą, od czasu do czasu umilając nam chwile wolnym weekendem, podróżą lub wypoczynkiem. Na pisanie o codzienności czwórki dzieci, wypełnionej w całości lekcjami, treningami i ćwiczeniami na instrumentach nie starcza mi wyobraźni. Zbyt mocno wczuwam się w rolę domowego belfra na co dzień. Wyniki są cudowne, lecz ilość pracy włożonej w solidne wykształcenie i wychowanie gromadki dzieciaków poraża.
Ale, ale! Jeśli uczyć się to na maksa a jeśli wypoczywać to bez limitu.
Dlatego tuż po rozdaniu (jakich!) świadectw, polecieliśmy w piątkę na szkolny obóz językowy do Hiszpanii. Na naukę języka i na odpoczynek. Pogoda zagranicą tradycyjnie [dla nas] się spsuła, ale na hiszpańskie temperatury liczymy za to nad polskim morzem ;)
Przesyłamy uściski dla Państwa zaglądających nadal w to miejsce. I obiecujemy opisać coś jeszcze w tym roku kalendarzowym :)
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Jak było?
Szukam słów, jakimi chciałabym podsumować wrażenia z pobytu na Costa Brava i na Lazurowym Wybrzeżu.
I nie przychodzi mi to łatwo.
Do regionu Costa Brava i do Barcelony jakoś się nie przekonałam. Fajnie, ładnie ale oprócz garstki zachwytów była też cała masa rozczarowań - surowy, wietrzny klimat w maju, wymarłe, puste i zaniedbane wsie rolnicze, które gdyby nie odmienna architektura i roślinność, można by wziąć za rodzime popegeerowskie końce świata z tej części Europy. Plaże z grubym, ciemnym piaskiem, oblepiającym wszystko brudną warstwą błota. Wiatr, wiejący wiatr i ciągle wiatr. Karłowata, pustynna roślinność przypominająca dzikie krajobrazy z Nowego Meksyku z podróży po Stanach. Nadal mam wielką ochotę poznać prawdziwą Hiszpanię. Inną, zieloną, słoneczną, kolorową, upalną, może bardziej południową, może po prostu w innej porze roku. Kiedyś na pewno.
A Lazurowe Wybrzeże? Dużo w nim kontrastów. Urocza, przepiękna kraina, lazurowe morze i cudne miasteczka, a przy tym wszystkim szorstkość, często wręcz niegościnność ludzi, na których mieliśmy (nie)szczęście trafić. Być może to zbieg okoliczności, może za mało tych doświadczeń, za dużo uogólnień, w każdym razie niewystarczająco dla mnie, by wyciągać wnioski. Mam potrzebę, aby kiedyś tam wrócić i sprawdzić, czy rzeczywiście tak wieje tam chłodem ;)
Zresztą dostajesz to, co dajesz. Może to w nas tym razem więcej było chłodu i rezerwy, stąd w zamian otrzymaliśmy podobnie?
Bezsprzecznie jednak widoki, jakie ma do zaoferowania Lazurowe Wybrzeże
zachwycały nas odpowiednio z każdym dniem podróży. Kierując się
przewodnikiem, początkowo poruszaliśmy się turystycznie utartymi szlakami. Musieliśmy jednak zweryfikować plany poprzez obostrzenia
w postaci barierek wysokości 1,9 metra na prawie każdym parkingu i przy wjazdach
na place [w tym także parkingi przy plażach] wszelkiego typu. Nawet przy wjeździe na szeroki, otwarty parking do LIDL'a stały barierki z ograniczeniem wysokości do 2,0 m., skutecznie uniemożliwiające nam wjazd po zakupy :( Z bagażnikiem na dachu naszego amerykańskiego, rodzinnego "maxivana", nie mieściliśmy się też do żadnego podziemnego parkingu, a te sporadycznie wolne na ulicach przewidziane zostały dla aut o duuużo mniejszych gabarytach...
Postanowiliśmy więcej się nie napraszać i skorzystać z
otwartości (tej dosłownej także) pomniejszych miejscowości, jakich na próżno
szukać w przewodnikach, a których urok aż prosił się o niespieszne zatrzymanie.
Tak trafiliśmy do Cabris. Uroczego miasteczka położonego malowniczo (i nie ma w tym krzty przesady) na wzgórzach Prowansji, z którego roztaczał się przepiękny widok na nadmorskie miejscowości, i w którym nie brakowało ani przestrzeni, ani niespieszności. Bonusem był też miejscowy plac zabaw, który zaanektowaliśmy na długie godziny - obok była kawiarnia z lodami, a w plecaku, obok aparatu, przezornie spakowane książki dla mamy i taty ;)
Warto zajrzeć i zatrzymać się w Cabris.
niedziela, 26 maja 2013
Costa Brava, Barcelona. Hiszpania

Z Hiszpanii już wyjechaliśmy. Na podsumowania jakoś nadal nie jestem gotowa. Czy mi się podobało? Czy chciałabym tam wrócić? Czy warto było jechać przez Europę dla pięknych widoczków sąsiadujących z tymi - no jednak częstszymi - mniej przyjaznymi dla oka? I tak i nie. Na pewno warto po to, by mieć odniesienie. I porównanie. Być może z perspektywy Hiszpania zyska w ocenie. Wiem, że zabrzmi to jak niedorzeczność dla wielu, ale polska plaża i polskie góry bardziej mnie zachwycają. Znowu powtórzę: cudze chwalicie, swego nie doceniacie.
Tym razem zatrzymaliśmy się na Lazurowym Wybrzeżu i pobędziemy tu trochę.
środa, 22 maja 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
























