Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 listopada 2016

Our summer movie (2016)





Proszę sobie usiąść wygodnie, bo film przydługawy; wyszło go blisko dwanaście minut. Wspomnienia czterech lipcowych tygodni na Bałtyckim wybrzeżu (Słowiński Park Narodowy, okolice Kołobrzegu, Dźwirzyno, Mielno, Woliński Park Narodowy i Wisełka) jeszcze świeże dzisiaj, za jakiś czas będą tylko odległym obrazem. I tak jak przed chwilą, gdy Gabryśka oglądając siebie samą na starym filmie westchnęła do mnie z rozżaleniem, że chciałaby znowu być taką fajną trzy i pół latką, tak ten film z perspektywy listopada roku 2019 odebrany zostanie zapewne jako "stare, dobre czasy". Ponad dziesięcioletnia Gabrysia znów będzie chciała mieć siedem i pół a ja... też o trzy mniej :)  

Aby polepszyć jakość filmu, kliknij proszę w ikonę ustawień w rogu odtwarzacza wideo i wybierz jakość HD 720p.



poniedziałek, 17 października 2016

Kołobrzeg, ach ten Kołobrzeg...























 












 





Jakiś czas temu pożegnaliśmy się z Kołobrzegiem, do którego jeździliśmy rokrocznie na letnie wakacje. A jednak dzieci nie odpuściły. W zeszłym roku tak skutecznie walczyli o to, by w kolejne wakacje wrócić do znanego i lubianego kurortu, że w tym roku wśród czterech tygodni nadmorskich, dwa zarezerwowaliśmy ponownie w sprawdzonym pensjonacie w Kołobrzegu.

I co? Jak było? Było dobrze ale tłoczno. Było jeszcze więcej ludzi niż dwa, trzy lub cztery lata temu. Podobno ze względu na 500+ i poczucie względnego bezpieczeństwa w porównaniu do egzotycznych kurortów. Jakikolwiek był powód - tłoczno było naprawdę. O jeździe samochodem do centrum Kołobrzegu i zaparkowaniu tam w deszczowy dzień nie było mowy. Sznur samochodów, zero wolnego parkingu, jeździliśmy więc sporo komunikacją miejską i to był jeden z plusów pobytu w Kołobrzegu. Drugi to lody Kupiec, trzeci to przepyszne obiady w okolicy pensjonatu. Czy to dobre powody, by spędzić tam wakacje?

Ciągnie nas tam a jednocześnie męczy nadmiar wszystkiego. Szukaliśmy nowych miejsc, choć trudno znaleźć kawałek plaży, na którym jeszcze by nas nie było w ciągu ostatnich lat... Nie wiem, czy pojedziemy tam za rok. Po prostu odczucia mam ambiwalentne a mój głos to zaledwie jedna szósta decyzji ;)

Jedno miejsce, tyle emocji...




poniedziałek, 29 lipca 2013

Life is good in Kraków











Temperatury prawdziwie letnie, udały się nam tegoroczne wakacje, prawda? Pamięta ktoś jeszcze majowe chłody? Śpimy do dziesiątej, za dnia siedzimy w basenie chłodząc się na zmianę w przyjemnie wyziębionym domu. Uwijam się z łopatą w ogrodzie, po trzech tygodniach wczasowania zarosło, zachwaściło i zbrzydło mi w chruśniaku. Postanowiłam co nieco poprzesadzać, pozmieniać, robota w sam raz na 35 stopni w cieniu... Litrami mieszam truskawkowe daiquiri, sprzątam, gotuję [mało], piorę nadal powyjazdowo i w sumie już przedwyjazdowo, a wieczorami uczę dzieci jeździć na dwóch kółkach. Boczne zostały w Kołobrzegu - brzmi oficjalna wersja.

Gabrysia po swojemu wzrusza ramionami na brak kółek, wsiada na rower i... jedzie, Karolina ćwiczy dwa dni i też jeździ, Filipa 'dokończyłam' wczoraj. Nagrody motywacyjne zebrane, wyjazd treningowy na Roztoczańskie ścieżki rowerowe zaplanowany, ja kręgosłupa nie czuję :)

Wrzucę za chwilę sześć rowerów na dach dwumetrowego samochodu [nie kocham swojego ciała za to, jak się rozrosło, kocham swoje ciało za to, jak jest matko.polko.dam.radę.podnieść.słonia silne i za to, jak dużo dzięki jego mocy mogę {muszę} bez niczyjej pomocy zrobić], spakuję od nowa rodzinę i w Polskę.

Ale dobre to życie, w którym moim największym zmartwieniem dnia jest czystość wody w baseniku i uzupełnienie zamrażarki w lody o smaku [dziś akurat] wanilii. Chwilo trwaj!








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...