niedziela, 25 września 2016

Migawki z Toskanii


 







Wróciliśmy z przepięknej Toskanii kilka godzin temu i powoli oswajam jesienne temperatury krakowskie. W wyziębionym domu włączyłam ogrzewanie, otuliłam się kocem i usiadłam z laptopem, by przejrzeć zdjęcia. Basen, leżak, palmy, upał... tak było jeszcze wczoraj. A od jutra powrót do rzeczywistości.

I dochodzę do wniosku, że moglibyśmy z mężem i dziećmi prowadzić życie rentierów przez cały rok szkolny ;) Tak fajnie było nam na tych wrześniowych wagarach: rano przez kilka krótkich godzin szkoła domowa, dzieciaki przerabiały to, co ustaliły z nauczycielami przed wyjazdem, potem już tylko przyjemności: zwiedzanie, wygrzewanie się na basenie.... Ech, to jest życie!

W Toskanii na nowo się zakochałam. Nie byłam tam od blisko dwudziestu lat i czuję, że wszystko muszę odkrywać na nowo. Z dziećmi ma to też inny urok, naturalnie. Następna przerwa na pewno nie będzie tak długa :)



niedziela, 21 sierpnia 2016

Wisełka


Oczywiście, że będzie ciąg dalszy zdjęć znad morza. To jeszcze nie koniec lata, zaraz pojedziemy żeglować [oby bez mielizny tym razem] na Mazury ale z tego wszystkiego zapomniałam, że ja jeszcze najcudowniejszym lipcowym odkryciem Bałtyckim nie podzieliłam się z Państwem. Pierwszy raz byłam w te wakacje w Wisełce niedaleko Międzyzdrojów i informuję, że bardzo fajnie tam jest i że nie polecam.

To znaczy polecam ale nie przekazujcie dalej, żeby nadal fajnie i kameralnie tam pozostało, dobrze? :))

W Wisełce rowery sprawdzą się na medal, bo do plaży dojechać autem ni jak się nie da, trzeba iść albo pedałować, co kto woli. My tradycyjnie rowerowo, chociaż zaskakująco górzyście jest na szlakach w Wolińskim Parku Narodowym i w pobliskich lasach. I tak czarnym szlakiem naprawdę nie polecam jechać z dziećmi młodszymi niż 7 lat: pod górę i z góry, pod górę i z góry, przy czym te "z góry" potrafią być rzeczywiście prędkie... Do dziś dziękuję losowi, że wszyscy wróciliśmy z kompletem zębów :)

Polecam za to wycieczkę zielonym szlakiem z Wisełki do Międzyzdrojów, w większości lasem bukowym (Park Woliński) zielonym szlakiem pieszym. Lub można się nieco "pogubić" i zamiast kilometrów leśnych dwudziestu kilku (w dwie strony) zrobić ich blisko czterdzieści wjechawszy na prawdziwy zielony szlak rowerowy, który robi sporą pętlę. Przez trzy godziny jechaliśmy tym szlakiem sami. Ani jednej żywej duszy w środku sezonu. Trochę fajnie ale i trochę straszno i monotonnie... Nie lubiły mnie dzieci tego dnia, oj nie. Po drodze, dwa kilometry przed Międzyzdrojami jest zagroda żubrów, zamknięta w poniedziałki a my akurat w poniedziałek się wybraliśmy, więc za rok trzeba będzie wrócić. Już prostą drogą, drugi raz się nie nabiorą ;)

W samej Wisełce i okolicahc jest też kilka jezior, można popróbować swoich sił w żeglowaniu lub windsurfingu, my jeździliśmy najpierw rano nad jezioro na windsurfing, a potem w drugą stronę nad morze, co dzień na inną plażę. Mamy już swoją ulubioną (pustą, a jak!) ale nie zdradzimy gdzie jej szukać :)

Z Wisełki fajnie idzie się plażą do Głazów Piastowskich, po drodze piękne klify, szerokie piaszczyste plaże, pusto, dziko, aż chciałoby się spytać: gdzie ci turyści? Ale nie pytajmy, niech takie miejsca jak to zachowają swój urok jak najdłużej.  




















































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...