poniedziałek, 14 marca 2016

O 500+, bo już mi się przelało...


Dawno nie było u mnie takich emocji na blogu. Jest dużo uogólnień, więc mamy konkretnych jedynaków z góry przepraszam za "statystykę". Dziś będzie o programie 500+, bo już zdążyło mi się przelać, choć jeszcze złotówki nie dostałam...


Mam czworo dzieci i mieszkam w Polsce. Dotychczas nie porównywałam o ile ciężej mi w porównaniu do mamy jedynaka. Wystarczało nam zawsze na życie, zresztą nadal wystarcza, choć na wakacje jedziemy w sześć osób w Bieszczady, bo na Majorkę nas nie stać. Ale Bieszczady nawet wolimy, na szczęście.

Jednak od kiedy zaczęła się debata o 500+, coraz częściej łapię się na tym, że podliczam. Podliczam w myślach i porównuję ile mnie kosztuje codzienność za to samo uposażenie, które dostaje mama jednego dziecka. Bo przecież nie zarabiam więcej tylko dlatego, że muszę więcej wydać. Wróć. Nie zarabiałam! Bo od kwietnia to się zmieni – dostanę od Państwa 1500zł dodatku wychowawczego za drugie, trzecie i czwarte dziecko. 1500 zł więcej miesięcznie. Mama jedynaka nie dostanie nic.

Zaczęłam podliczać właśnie dlatego, że wielu rodziców jedynaków ma z tym problem. Narzekają, czują się pokrzywdzeni, wyliczają innym. Z jednej strony rozumiem, że obietnice były na wszystkie dzieci, a z drugiej coś się we mnie buntuje, bo porównanie ni jak nie chce wyglądać mniej drastycznie. I mam taką propozycję: zamieńmy się, mamo jednego dziecka, budżetami i ilością osób w rodzinie na tydzień i zobaczmy co i jak. 

- Te 35złotych, jakie musiałaś rano dać dziecku na wycieczkę szkolną. Sięgnij do portfela jeszcze raz i wyjmij 140zł na czworo.

- Córcia znów podarła rajstopy? Eee tam, leć, kup nowe, tylko chyba już nie w Gatta bo to będzie stówa na raz jeśli masz córy cztery.

- Podwójna pierś z kurczaka na obiadek to kotletów będzie na dwa dni? Kup od razu cztery i módl się, żeby głodni nie wyszli zza stołu. 

- Ten jogurcik, zdrowy batonik i winogrono bezpestkowe, które zapakowałaś dziś do śniadaniówki pomnóż razy cztery i kup w czteropaku żeby było na jutro. Że co? Że to będzie ze 25zł na drugie śniadanie dla wszystkich? Że za to byś miała obiad dla waszej trójki?

- Pizza raz na jakiś czas na mieście z rodzinką? Sięgaj, sięgaj jeszcze do portfela, może w dwóch stówach się najedzą a ty nie dostaniesz zawału serca przy płaceniu rachunku za gromadę.  

- Auto. Auto na sześć osób. Trzy rzędy siedzeń. No cóż: 90% rynku samochodowego odpada, trzeba będzie zaciągnąć pożyczkę na coś bezpiecznego dla trzeciorzędowców.... O bagażniku większym cokolwiek od chlebaka nie wspominając.

- Zielona szkoła: jadą za dwa tygodnie, płać 300zł?  Nie, nie, tym razem płacisz 1,200zł. 

- Ten last minute do Turcji za 899zł/os. za dwuosobowy pokój plus dostawka co ci koleżanka podesłała – tu będzie ciężej – znajdź jakiekolwiek biuro podróży, które dysponuje opcją wakacji z czwórką dzieci, poszukaj wczasów dla rodziny sześcioosobowej i spójrz na cenę.  Że nagle z 2,5 tysiąca za was zrobiło się czternaście za osób sześć? No cóż, fuzzy math. Znowu nie pojedziecie...

- Zajączek Wielkanocny w tym roku będzie u jedynaka? Babcia z dziadziem się obkupią a i wam pójdą dwie stówki na klocki LEGO? Nie tym razem. Babcia z dziadziem owszem, zaszaleją, ale konkretnie: po czekoladzie, podkoszulkach i skarpetach albo kozakach na zimę, lub gotówkę dzieciom do skarbonki na odkładanie na cztery rowery... Ty sięgnij po kartę kredytową i zrób debet na 800zł na klocki.  

- Babcia obiecała, że na weekend weźmie wnusia do siebie na spanie a wy nad jezioro do znajomych? Namów babcię na czwórkę gagatków na weekend... Powodzenia :)
 
- Idzie wiosna, rękawy kurtki przykrótkie, buty za małe, zniszczone. 300zł starczy na komplecik dla jednego.  Ale zaraz, znowu musisz wydać 1,200 żeby wszystkie twoje dzieci miały co na grzbiet włożyć. 

- Że szampon, pasta do zębów i mydło jakoś same schodzą i częściej trzeba kupować. No cóż, co cztery głowy to nie jedna...

- Niedziela: pójdźmy do teatru, do kina, na łyżwy. W sześć osób, z babcią siedem? Zwariowałeś?  

- Że nowe cienkopisy i pióro my.pen bo wszyscy w klasie mają to będzie tam, ile na allegro? 40zł razem? Sięgnij jeszcze raz – to będzie 160zł dla dzieci czworga. 

- Jeansy znowu przedarte na kolanie? Ile kosztują takie jeansy na wyprzedaży? Za 35zł już kupi w Reserved. Pomnóż razy cztery, wychodzi 140zł. No bo że nowej jednej pary za 140zł z Nowości w Zarze już na pewno nie kupisz (x4 = 560zł) – tego jestem pewna ;)
 
- Chorzy? Ibufen Forte, Dexapini, Neosine – butelka idzie na dwa dni, na tydzień wydasz 400zł i zastanawiasz się, gdzie podziała się twoja wypłata? 

- Szkoła muzyczna dla jedynaka? 350zł miesięcznie, jakoś wyskrobiemy, niech się dziecko uczy. Ale że co, że czwórka chce się kształcić i muszę znaleźć tysiąc czterysta??? A chrzanić to, niech w domu siedzą!

Chorzy!

W podartych jeansach!

I niech marzą o Majorce! 


To co, zamieniamy się? Naprawdę, zaszalejesz za te tysiąc pięćset!

Ps. Głosowałam na Nowoczesną ;)

A dla zainteresowanych wyliczenia:
- mama jedynaka musi zarobić około 1187zł na wydatki z listu (nie licząc wczasów)
- mama czwórki musi zarobić około 4695zł na wydatki z listu (nie licząc wczasów, bo to i tak Utopia...)



99 komentarzy:

  1. dzień dobry, rozumiem,że się przelało, jednak nie wszystkie mamy jedynaków są nimi z wyboru i nie wszystkie czepiają się i wyliczają tym z większą gromadką, proszę, Pani Mamo bo ja tak lubię tu bywać, proszę być ponad to:)
    z pozdrowieniami, Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie wszystkie. Z góry przepraszam Panią.

      Usuń
    2. Dokladnie zdecydowana wiekszosc zazdrosci reszcie bo nie maja i sa,oburzeni. Naprawde latwiej jest majac jedno dziecko i bedac samotnie wychowujaca matka niz matka samotnie wychowujaca dwójkę czy trójkę dzieci. Sa różne sytuacje ale w wiekszosci jest wiele innej pomocy. Zawsze chcielismy miec wiecej niz dwoje dzieci ale zwyczajnie nas na to nie bylo stac.

      Usuń
  2. A mamy, których potomstwo przekroczyło 18 r.ż? I nagle drugie staje się jedynakiem (a kosztuje, ojjjjj kosztuje to starsze), a jak jeszcze to pierwsze jest niepełnosprawne i na garnuszku rodziców po wsze czasy pozostanie? I tu mnie boli! Nikomu 1500 nie żałuję, ale chociaż te 500 na drugie też bym chciała! (nie głosowałam na PiS).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to nie znam odpowiedzi. Wydaje mi się, że niepełnosprawne dziecko dostaje/będzie dostawać innego typu zasiłek niż wychowawczy 500+ (np. rentę od państwa) ale nie wiem, czy tak jest w rzeczywistości.

      Usuń
  3. Noo kochana, ale Ty tu wszystkie pięknie wyliczyłaś! Ja wiesz, mam podobnie, tylko jeden członek mniej i wiem ile co kosztuje.
    Świetnie napisałaś powyższy tekst i ściskam dłoń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mamy podobne odczucia, bo tak jak u mnie - u Ciebie też nigdy nie słyszałam narzekania ile te trojaki kosztują. I to chyba daje złudne wrażenie, że śpimy na pieniądzach albo że mężowie mają maszynki do ich produkowania a dzieci same się chowają. Chyba czas wtopić się w polską kulturę i zacząć narzekać ;)

      Usuń
  4. Zgadzam się, też mnie irytuje oburzenie rodziców jedynaków. Pozdrawiam Mama Trójki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle opinii ile punktów widzenia. Rodzina z jednym dzieckiem nie może liczyć na wsparcie, więc obrażona nie będzie się rozwijać "ilościowo". Rodziny z większą ilością dzieci dostaną wsparcie ale wydatki pójdą w budżet. I tak źle, i tak niedobrze. Niepotrzebnie tak została skonstruowana ta reforma. Tylko, że to nie moja wina, więc cieszę się dodatkiem na moją dużą rodzinę a niedowiarkom przedstawiam wyliczenia, żeby pokazać, że jest co wspomagać.

      Usuń
  5. Droga Pani Mamo, zaglądam czasem na Pani bloga, podziwiam i cenię za kulturę języka i piękne fotografie. Kocham dzieci i z dużym szacunkiem podchodzę to mam takich jak Pani :) Muszą jednak przyznać że ten wpis mnie zaskoczył, uważam że jest mocno niesprawiedliwy. W środowisku w którym się obracam, żyjąc i pracując w mieście, znam mamy wielodzietne, jedynaków i takie jak ja - z dwójką. Większość rodzin, które znam posiadających 3, 4, 5 dzieci ma dobrą sytuację materialną, pozwalającą np. mamie niepracować. Proszę mi wybaczyć, ale po zdjęciach i wpisach uważam, że Pani rodzina też da takiej się zalicza. Pisze o dochodach, bo uważam, że to one powinny być wyznacznikiem przyznania świadczenia. Znam również mamy jedynaków, które tak ja ja pracują, spłacają kredyt hipoteczny, mają dzieci w publicznej szkole i ubierają się np. w Lidlu.
    Od kwietnia przysługuje mi 500 zł, zamierzam skorzystać i mądrze wydać na rozwój swoich dzieci. Chociaż nie uważam, że program jest słuszny, zwiększy bezrobocie wśród kobiet a nas Polaków nie stać na jego koszty. Słuszniej moim zdaniem byłoby np. finansować w publicznych szkołach posiłki, zapewnić miejsca w przedszkolach i zwiększyć ulgi dochodowe dla rodzin, co mobilizowałoby społeczeństwo do pracy. Pani i ja na pewno mądrze wydamy dodatek wychowawczy, ale niestety uważam, że większość rodzin nie, bowiem jest to coś w rodzaju niekontrolowanej darowizny.
    Z szacunkiem i pozdrowieniami, Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szereg komplementów. Rzeczywiście i ja sama zaskoczyłam się tym wpisem, z perspektywy czasu. Długo byłam ponad to. Nasza sytuacja materialna, dzięki ciężkiej pracy oraz pomocy dziadków, rzeczywiście jest dobra i nie narzekamy na brak środków do życia.

      A jednak komentarze osób w moim otoczeniu nt programu 500+ bezpośrednio mnie dotknęły. Czułam się "winna" tego, że cokolwiek dostanę a ktoś inny nie. Taka postawa winy była przyjmowana pozytywnie. Jednak kiedy odzywałam się, że mimo iż nie narzekam na brak pieniędzy na codzienne życie, to nie znaczy, że 1,5tys. nie jest potrzebne i stanowi nie lada pomoc, spotykałam się z niezrozumieniem. Podobnie jest w przypadku Pani niezrozumienia. Proszę zauważyć, że dodatek 500+ nie jest dodatkiem socjalnym dla biednych ludzi. To dodatek mający na celu służyć... większej dzietności ludzi każdej klasy społecznej. I że jeżeli w tym konkretnym przypadku - moim - w obecnej sytuacji starcza nam na dobre życie ale marzymy o dodatkowym dziecku to dodatek od państwa pozwoli nam podjąć decyzję o zaryzykowaniu z kolejnym dzieckiem. Bo kolejny członek rodziny nie OBNIŻY nam poziomu życia. Tak ja to rozumiem.

      Owszem, szkoda, że nie wszystkie dzieci się załapały do programu. Ale jeżeli pisze pani o ciężko pracujących rodzinach jedynaków spłacających kredyt przy wydatkach jakie podliczyłam ok. 1200 na dziecko, to proszę pomyśleć o tych samych ciężko pracujących rodzinach wielo-dzieciaków spłacających kredyt przy wydatkach rzędu 4,6 tys. na dzieci i to przy najczęściej jednym pracującym rodzicu (co nierzadko nie jest wyborem lecz naturalną koleją rzeczy, bo proszę pamiętać, że chorujący jedynak do tydzień urlopu, chorująca czwórka to... miesiąc [naprawdę rzadko chorują w tym samym czasie]).
      Pozdrawiam bardzo serdecznie. Temat trudny i emocjonalny, więc proszę o wyrozumiałość.

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Trojaki to co innego (bo raczej trudno zaplanować ciążę mnogą), ale jeżeli ktoś się decyduje na dzieci, to powinno go być na nie stać. Również śledzę Pani bloga i wynika z niego, ze nie brakuje Wam na nic. Wczasy kilka razy do roku, dzieci w prywatnych szkołach- luksus. Ja z siostrą byłyśmy we dwie - o wakacjach mogłyśmy pomarzyć (dobrze, ze mieszkałyśmy na wsi). Mimo, że dzieckiem już dawno nie jestem, to uważam ten program za bardzo niesprawiedliwy. I nie spodziewałam się takiego wpisu na tym blogu...
      Druga sprawa, jeżeli ktoś się decyduje na dziecko TYLKO z powodu tego dodatku, to ja mu gratuluję "mądrości". Bo dziś dodatek jest, jutro go nie ma. No i jeżeli to 500 zł pozwoli na nieobniżanie poziomu życia, to nie mam więcej pytań.

      Usuń
    3. K.G. staram się być wyrozumiała ;) najbardziej martwi mnie jednak to że aktywność zawodowa kobiet, która i tak nie jest wysoka, jeszcze bardziej spadnie. Mam koleżanki ze studiów z 2 czy 3 dzieci, które pomimo, ze dzieci chodzą już do szkoły i posiadanego wykształcenia nie podejmują pracy zawodowej. Mówiąc dosadnie - rozleniwiły się. Dzieci w wieku szkolnym nie chorują już tak często i pogodzenie macierzyństwa z pracą zawodową jest naprawdę możliwe. Realizacja programu będzie natomiast premiować zachowania pasywne. Na "Zachodzie", głównym konsumentem beneficjów z tytułu posiadania dzieci są rodziny osób, nie szukających pracy.
      Owszem temat trudny. Serdeczności, Dorota.

      Usuń
    4. Tak, to trudny temat, ale nieraz jest tak, że patrząc tylko na to czy ktoś dostanie 500 lub nie, a mama w związku z urodzeniem dziecka nie będzie pracowała, to widzi tylko wierzchołek góry lodowej. 500+ jest dla ludzi, którzy chcą mieć więcej dzieci i by pomóc tym co ich mają więcej aniżeli jedno. W Europie i co nieskończenie gorsze - w Polsce jest głęboki niż demograficzny. Obecnie, nie ma pokrycia "w pokoleniach" Co to oznacza. Ano to, ze jeśli w rodzinie urodzi się 1 dziecko, to w przyszłości musi zarobić na emeryturę dwóch matek i dwóch ojców :). Emerytura się z księżyca nie bierze, Może przybliżę temat otóż europejskie systemy emerytalne pochodzą od niemieckiego kanclerza Otto von Bismarcka. W XIX wieku stworzył on system, który polegał na tym, że emerytury wypłacano z pieniędzy podatników. Płacili młodzi pracownicy, a beneficjentami byli ludzie starzy. Emerytury otrzymywały osoby, które przekroczyły 70 lat, podczas gdy wówczas przeciętny Niemiec żył lat 45. Więc cały system niewiele wtedy kosztował i Bismarck nie zdawał sobie sprawy, jakie będą tego konsekwencje w przyszłości. Tymczasem liczba emerytów z biegiem czasu rosła. Biedny Bismarck mylił się nie tylko, jeśli chodzi o ten zasadniczy punkt ludzkiego zachowania, jakim są ciągłe żądania podwyższania emerytur, ale był także po niewłaściwej stronie historii ludzkiej demografii. W tamtych czasach nie było tak rozwiniętej medycyny, która spowodowała, że aktualnie ludzie żyją znacznie dłużej. Zawsze opowiadam dowcip, że jeśli jutro „Wall Street Journal” napisze, że wynaleziono lekarstwo na raka, to oczywiście wszyscy chorzy bardzo się ucieszą, ale ministrowie finansów większości europejskich krajów popełnią rytualne samobójstwo, gdyż wypłaty emerytur w Niemczech, Francji czy Włoszech i wielu krajach z posobnym systemem emerytalnym radykalnie będą musiały zostać zwiększone. Bismarck tego nie rozumiał i nie wiedział także, iż tak znacznie spadnie dzietność współczesnych społeczeństw, które stają się coraz starsze. Przenosząc reformę emerytalną Otto von Bismarcka na czas obecny należałoby ją przyznawać osobom, które przeżyją co najmniej 116 lat… Obecnie, żeby było pokrycie w pokoleniach, każda Europejka, w tym Polka powinna urodzić JUŻ jakieś 5-10 lat temu … SZEŚCIORO DZIECI. Dopiero wtedy, osoby, które dzisiaj mają po 40-50 lat może otrzymają emeryturę, bo Ci co maja dzisiaj mniej lat, mogą w ogóle o niej zapomnieć i już o tym otwarci e i głośno się mówi, bo nie będzie komu na nią zapracować… Wiec namawianie na rodzenie dzieci i płacenie za to jest po prostu głosem zdrowego rozsądku, jeśli nie chcemy umrzeć z głodu w przyszłości, bo tak działa ten system… W tamtym okresie pracę rozpoczynało się we wczesnym wieku. Tak więc okres pracy przedemerytalnej był długi, czyli składkę wnosiło się przez wiele lat. Ilość osób, które płaciły składkę w stosunku do ilości osób, które uzyskiwały wiek emerytalny powodował, że składka była w niezauważalnej wysokości. Osoby korzystające z emerytury można by policzyć na palcach. Był więc to jeden wielki żart. Niestety ten żart spoważniał i przestał być żartem. Stał się wielkim zagrożeniem ekonomicznym dla wielu społeczeństw świata.

      Usuń
    5. Ostanie ćwierćwiecze to ciągłe namawianie kobiet do tzw. samorealizacji, spełniania się itp. rzeczy, wmówiono wielu z nich , ze nie potrzebują dzieci, do tego by się spełnić, wmówiono im, że potrzebują środków antykoncepcyjnych i używania życia do woli, a dziecko… po co ten balast i kłopot, rozmaici inżynierowie społeczni doprowadzili Europę do zapaści demograficznej, - ale kto tam to łączy jedno z drugim, dla wielu osób, te fakty się nie wiążą a szkoda… niż demograficzny też się nie wziął z księżyca…

      Żeby było jasne, nie popieram tego systemu, jestem, za dobrowolnym ubezpieczaniem się, bo ten system, który jest, jest chory z założenia, bo gros naszych pieniędzy jest marnowanych i rozkradanych a nie oddawanych emerytom… ale nikt na to obecnie pójdzie, bo ta machina emerytalna raz ruszona w ruch, doprowadziła do takiego stanu i ciężko teraz to odkręcić… Tak więc po to te zasiłki na dzieci, bo bez nich – tych dzieci - za 10-15 lat wszystko runie jak domek z kart…
      Jestem mamą tylko trójki dorosłych dzieci, potem nie dane nam było mieć więcej po 2 nieudanej próbie odpuściliśmy… przez małą chwilę mieliśmy kiedyś zasiłek na dzieci, potem wszystko zabrano, mamy kredyt hipoteczny do spłaty, od 10 lat nie jeździmy na wakacje bo nas nie stać… spedzamy je w swoim domku pod gruszka lub u rodziny i znajomych którzy nas zapraszają, jedna córka zrezygnowała ze studiów i poszła do pracy… ale się uczy zaocznie. Życie bywa mało różowe, a nieraz chwilami bardziej :), zależy czego tam oczekujemy od życia, więc czepianie się tego wpisu to naprawdę przesada, wychowanie 3-4-5-7 dzieci to trudna i droga sprawa, MÓWIENIE, ŻE JAK KOGOŚ NIE STAĆ NA DZIECI TO NIE POWINIEN ICH MIEĆ WIONIE MI NA KILOMETR BRAKIEM WYOBRAŹNI, BO CO OZNACZA "NIE STAĆ"???? nie stać na co? na ubranka od Dolce & Gabbana czy na podstawowe wystarczające do życia rzeczy? Nam się nigdy nie przelewało ale przez te 30 lat wychowaliśmy 3 córki na dobrych ludzi. Poza tym na całość trzeba patrzeć nieco szerszym kadrem , chociażby tym, że jeśli te dzieciny zaczną się rodzić ruszy z kopyta sporo różnych gałęzi przemysłu, który dzieci obsługuje, więc ruszy też gospodarka, a co za tym idzie miejsca pracy… etc etc  pozdrawiam. Ula

      Usuń
    6. Pani Ulu, doskonałe rozwinięcie, o jakie bym się nie pokusiła, bo nie mam tak rozbudowanej wiedzy na temat systemu emerytalnego. Niepopularna to dziś teza, że w dużym stopniu same sobie jesteśmy winne tragicznej demografii Europy poprzez wyzwolenie i ucieczkę od roli matki dzieciom. Co tu się dziwić kobietom? Fajnie jest mieć swój świat poza domem. Ale rzeczywiście coś powoli musi się zmieniać, bo mało nas, że hej. A do tego dziecko chowane w dużej rodzinie a jedynak oczko-w-głowie otoczony dorosłymi skoncentrowanymi, z braku laku, tylko na nim to dwa kompletnie inne światy. Nie wyobrażam sobie teraz mieć jednego dziecka w domu - to jak kilkoro dzieci potrafi wykrzesać z siebie zabawę na każdy temat, ile zabawy mają na co dzień, jest po prostu niesamowite! To jest normalne dzieciństwo!

      Usuń
  6. Witam
    Od pewnego czasu podczytuję Pani blog, bardzo podoba mi się Państwa nastawienie do macierzyństwa i wychowywania dzieci. Dzisiaj po raz pierwszy odważyłam się napisać o no właśnie 500+; nie wiem co kieruje osobami które są w stanie zapewnić jednemu dziecku gwiazdkę z nieba a mają za złe innym że dostaną trochę pomocy z zewnątrz i będą mogli doinwestować swoje dzieci zapisać na dodatkowe zajęcia, kupić lepsze ubranie czy buty, a może nawet zdrowsze jedzenie bardziej urozmaicone. Mam wrażenie że nasze społeczeństwo nie rozumie że wydatki na jedno dziecko są o wiele mniejsze niż na 2 czy 3 dzieci. Proszę nie zrozumieć mnie źle nie piszę tu o rodzicach którzy mają małe dochody a jedynie o braku zrozumienia dla potrzeb innych. Pani podliczenie bardzo skutecznie obrazuje wydatki ale to tylko wybrane pozycje a ile innych co nie zostały uwzględnione nawet wydatki na wyprawkę do szkoły z 700 zrobi się i z 2000 przy trójce dzieci. Więcej zrozumienia i wszystkim będzie lepiej. Pozdrawiam Krysia mama dwójki dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Naprawdę nie chcę tym wpisem dzielić ludzi lub robić sobie wrogów. Po prostu jest tak jak napisałam w tytule - przelało mi się. Co sugeruje, że długo to w sobie noszę :)
      Wydatki codzienne są właśnie najgorsze. Bo co z tego, że rower dziecko młodsze odziedziczy po starszym (pomijam tu już całą otoczkę "bo ja nigdy nie mam nic nowego" bo to zmora rodzin wielodzietnych) ale codziennych wydatków pomnożonych razy ilość dzieci nie da się wykluczyć. Ilość pościeli do prania, ilość butelek wody do zakupienia do szkoły, liczba kredek, zeszytów, zabawek, spinek, bułek, składek za zajęcia dodatkowe... Czy zamiast pisać, że cieszę się feriami w Białce MUSZĘ zacząć narzekać, że na Dolomity za 20tys. w sześć osób nas nie stać i wtedy będę lepiej zrozumiana a dodatek 500+ będzie mi wybaczony??

      Usuń
    2. Poprzez swój wpis powyżej chciałam napisać że program miał być z założenia dla rodzin wielodzietnych i miał taki model rodziny promować ułatwiając ekonomiczne funkcjonowanie takich rodzin, jednak jak to zwykle bywa nie wszyscy są w stanie zrozumieć że więcej osób w rodzinie to większe wydatki. Nie piszę tu o Pani portfelu bo zapracowała Pani ciężko na swoje dochody, razi mnie to że zamiast promować wielodzietność promujemy zazdrość, małostkowość i obarczamy innych za swoje miejsce na rynku pracy. Może rząd faktycznie lepiej by zrobił gdyby istniały lepsze odliczenia od podatku, darmowe leczenie stomatologiczne, czy zwrot części kosztów za zajęcia dodatkowe, to takie "oklepane" postulaty. Proszę nie przejmować się osobami którym się ulewa bo takie osoby zawsze znajdą dziurę w całym. Powodzenia. Krysia mama dwójki.

      Usuń
  7. To świadczenie 500 + miało być z założenia sprawiedliwe jednak takie nie będzie :-( Obiecywali 500 zł na każde dziecko to tak powinno być. Inna sprawa, że aby wygrać wybory to obiecali, ale obecnie kasa się nie zgadza gdy to zaczęli obliczać :-(

    Zgadzam się z Dorotą, w konsekwencji za kilka lat wszyscy możemy zacząć cierpieć przez to obecne rozdawnictwo. To ma krótkie nogi. Zmiany powinny się zacząć od innej strony - np. dofinansowania żłobków (mój syn chodzi do publicznego żłobka, to my rodzice musimy przynosić do żłobka zabawki, żeby nasze dzieci mogły się bawić - uważam, że to skandal po prostu).

    P.S. Mam trójkę dzieci i wyjście z nimi na pizzę to momentami ruina na budżetu domowego ;-) To prawda, że rodzice jedynaków nie są w stanie sobie wyobrazić ile potrafi zjeść trójka dzieci ;-) Bo nie znają tego z doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie może potrafią sobie wyobrazić, tak samo, jak ilość pracy, którą trzeba wykonywać przy opiece nad nimi i dlatego nie decydują się na więcej dzieci? Każdy ma swoje powody, żeby mieć więcej niż jedno dziecko i te, żeby nie mieć np. wcale. Są rodziny z 4 dzieci, którym się świetnie powodzi i stać je na wiele i takie, które z jednym albo z dwójką nie jeżdżą i nie wychodzą nigdzie. To naprawdę jest bardzo indywidualne i nie ma co sobie wyliczać...

      Usuń
    2. Dopóki ktoś nie jest w czyjejś sytuacji nigdy nie zrozumie jej do końca. Ja nie zrozumiem matki jedynaka, a ona mnie, matki trójki dzieci. To moje P.S. było takim żartem raczej i pewną dygresją ;-)

      Ja uważam, że to 500 zł powinno dostać każde dziecko. Nieważne z jakiej rodziny czy z jakimi dochodami. W końcu tu chyba chodzi o dzieci i o "pobudzenie" w narodzie dzietności. Inna sprawa czy to jest dobry sposób na zwiększenie dzietności.

      Z drugiej strony niektórzy przedstawiciele obecnej władzy apelują do "bogatych" rodzin, żeby nie brali tych 500 zł - co to w ogóle ma być ? Tu przecież chyba chodzi o dzieci a nie o rodziców, dziecko chyba nie jest winne temu, że jego rodzic jest bogaty czy biedny, samotnie je wychowuje czy nie itd. Ale to jest oczywiste, że na wszystkie dzieci nie ma pieniędzy w budżecie, nie jesteśmy aż tak bogatym krajem. A przecież te pieniądze i tak idą z naszych podatków. Władza czy Państwo nie ma własnych pieniędzy oni tylko naszymi pieniędzmi dysponują :-o

      Usuń
    3. Także uważam, że 500zł powinno dostać każde dziecko. Niestety nie dostało i stąd w społeczeństwie animozje i zaglądanie sąsiadowi do kieszeni. Także mnie to nie ominęło, stąd ten tekst.

      Usuń
    4. a ja nawet nie uważam, że wszyscy powinni :) tzn. zgadzam się z tym, że mając jedno dziecko jest o wiele łatwiej (dlatego mam jedno dziecko;) ) żal mi samotnych matek, które nie mogą wywalczyć alimentów i nie dostaną tego wsparcia też. ale wiem też, że gdyby przyznano to wsparcie samotnym rodzicom jedynaków, Polacy wykazaliby się niezwykłą kreatywnością w kwestii rozwodów i "udawania" samotnych rodziców, byle dostać kasę...

      Usuń
  8. Trochę poczułam się jak bym miała przepraszać, że mam tylko jedno dziecko. Rozumiem, że czwórka to o wiele wiele więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to witam w klubie, bo ten wpis powstał właśnie dlatego - że czułam się, jakbym miała przepraszać za to, że mam więcej dzieci.

      Ten wpis powstał poprzez bardzo osobiste odczucia spowodowane przez konkretne sytuacje i "porównania", przepraszam jeśli opisując co boli mnie, uraziłam Ciebie.

      Usuń
  9. Narzekanie w Polsce się po prostu udziela, trudno tego uniknąć. Zobaczyłam różnicę dopiero kiedy przeprowadziłam się do Holandii. Tutaj trójka dzieci to coś normalnego, rodzice wożą dzieci na rowerach (nawet sześcioro), szkoły są blisko, komunikacja miejska dobra, parkingi drogie, ścieżki rowerowe łatwo dostępne, więc nie potrzeba tak bardzo samochodów. Dziecko można oddać do dobrego żłobka od urodzenia i przy niskich dochodach dostać 100% dofinansowania (im więcej dzieci tym większe dofinansowanie). Dostępna jest praca na część etatu dla obojga rodziców, właściwie we wszystkich zawodach, jest dużo małych firm.

    W wakacje sklepy i punkty usługowe są zamykane na 2 - 4 tygodnie żeby pracownicy mogli spokojnie pojechać na urlop. Umowa o pracę to norma, nie wyjątek (i administracja to sprawdza) a poza tym pensja minimalna to 1200 Euro netto.

    Ale kiedy spotkałam Polkę, potrafiła tylko narzekać - że darmowy kurs języka jest zbyt intensywny (6 godzin tygodniowo przez półtora roku), że festiwal jest tylko dla turystów więc nie warto iść, a zwiedzanie jest możliwe tylko samochodem, bo pociągi są drogie.

    Właśnie z powodu Polaków zdecydowaliśmy się wyprowadzić z własnego kraju i uczymy się życia wśród ludzi, którzy szukają rozwiązań, zamiast szukać problemów.

    Może dyskutować kto ma lepiej a kto gorzej, zastanowić się co zrobić żeby poprawić sytuację najbiedniejszych z jednym dzieckiem?

    Ps. Jeśli tutaj pociąg się spóźnia 15 minut, to dostaje się kawę gratis. W Polsce po godzinnym spóźnieniu pociągu, co zdarzało się kilka razy w miesiącu, można mieć nadzieję że się do niego w ogóle zmieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za bardzo rozumiem jak ma się opinia o narzekaniu Polaków i rozwodzeniu się o Holandii do tego postu o 500+. Nie chcę się licytować kto ma gorzej, bo wcale nie uwarzam, że akurat ja. Chciałam tym tekstem zilustrować, że pomoc ludziom z większą ilością dzieci ma swoje uzasadnienie. Bo matematyka nie od parady jest królową nauk i przy choćby nie wiem jak dobrej pensji, kiedy dzieli się na wysoki dzielnik to w pewnym momencie zaczyna być krótko i czegoś należy sobie odmówić aby mieć coś. Nam starcza na wiele ale nie starcza na wszystko, jak to któraś z Czytelniczek sugerowała. I już tak czysto łopatologicznie – z mojego 500+ planuję opłacić dzieciom Uniwersytet Dzieci (UD) x4. Dzięki UD dzieciaki być może odkryją pasje, poczują zapał do nauki, odkrywania, zdobędą w przyszłości dobre wykształcenie i dobre prace. Dzięki inwestycji w naukę, Filip być może zostanie inżynierem, Gabrysia naukowcem, Kuba załozy firmę a Karola będzie leczyć ludzi.
      Moja jedna córka opłaci moją składkę ZUS w przyszłości, Gabrysia opłaci swojemu tacie a moi synowie zasponsorują emeryturę dwóm tatusiom jedynaków (bo z podatków jedynego dziecka starczy tylko dla mamy). Moje dzieci opłacą składki na emeryturę czwórki Polaków. Nie sądzę więc, że jedynie pomoc najbiedniejszym z jednym dzieckiem jest myśleniem przyszłościowym. Dobry przedsiębiorca inwestuje w inwestycje rokujące. I właśnie rokujące małżeńśtwa, te zamożniejsze, najszybciej zdecydują się na kolejne dziecko, jeśli już ktoś w ogóle. Takie jest moje zdanie. Być może się mylę.

      Usuń
    2. No właśnie. Ty wydasz na dzieci, na ich rozwój. I to jest ok. Ale znam rodziny, które te pieniądze przepiją, a przy okazji zrobią sobie jeszcze kilka dzieci, bo oprócz kolejnego 500 dostaną 1000, bo matka bezrobotna. Więc to jest bardzo niesprawiedliwe. Albo dajemy wszystkim, albo nikomu.

      Usuń
  10. Ten post to trochę wylanie dziecka z kąpielą. Można mieć czwórkę dzieci i świetne zarobki albo jedno i kiepskie, albo żeby nie dramatyzować średniawe. I nawet nie wynika to z niczyjego zaniedbania, bo są takie zawody, gdzie po prostu nie zarabia się dużo np. będąc pielęgniarką.
    Nie zawsze też decyzja o drugim i kolejnym dziecku to kwestia pieniędzy. Można się starać latami i nic z tego. Można też być po czterdziestce i uważać tę decyzję za zbyt już nierozważną. Ja sobie w każdym bądź razie nie życzę takiego wchodzenia z butami w życie i to z pozycji wszechwiedzącego.
    Jeśli mamy jako społeczeństwo współfinansować dzieci to wszystkie i tak długo jak się uczą. Jeśli nas jako społeczeństwo na to stać.
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjmijmy, że pensja dwóch ojców wynosi zawrotne 10 tysięcy złotych polskich.
      Dla ojca jedynaka 10 tysięcy w przeliczeniu na 3 osoby to 3,3 tys./osobę. Sporo.
      Dla ojca czwórki dzieci 10 tysięcy w przeliczeniu na 6 osób to 1,6 tys./osobę. Nadal tak sporo?

      Ojciec pierwszy czuje się oszukany, bo nie dostał 5% podwyżki od państwa (500zł), co podniosłoby dochód rodziny rodziny do 3,5 tys. na głowę. Ojciec czwórki dostanie 15% podwyżki (1500zł) co podniesie dochód rodziny do 1,9 tys./osobę). Stosunek 1,6 a nawet 1,9 tys. do 3,3 tys. za tę samą pracę, do wydania na to samo życie i poczucie zapewnienia bytu rodzinie mówi sam za siebie. O tym i tylko o tym jest ten post.

      Usuń
    2. Przyjmiemy że pensja ojca to 2500 netto. Żona nie pracuje. Na drugie dostajesz 500, czyli razem macie 3000, czyli 750 na każdego członka rodziny. Decydujesz się?
      Myślę że tego i tylko tego nie rozumiesz.
      Katarzyna

      Usuń
    3. Ale obaj ojcowie tak samo pracują i dzieci są jednakowe. Po co ojciec czwórki dzieci ma ich tyle (pomijam ciąże mnogie)? Jak mnie nie stać, to nie mam jedno, a nie czwórkę i potem biadolę, jak mi źle. A może ojciec jedynaka chce go wysłać na jakiś super obóz, ale go nie stać? A to 500 pomogłoby mu uzbierać potrzebną sumę? Ty chcesz wydać na dodatkowe zajęcia dla dzieci, a może ojciec jedynaka chce go wysłać na obóz narciarski w Dolomity, bo widzi w nim potencjał i ten obóz uczyni z niego sportowca?

      Usuń
    4. Pani Katarzyno,
      Jeżeli pan zarabia 2,5 tys. i ma dwoje dzieci to nie dostanie tylko na drugie ale także na pierwsze (dochód na osobę wynosi poniżej 800zł). Będzie więc miał o 1 tys. więcej dzięki dzieciom. Podwyżka o 40%. Chyba nieźle, prawda?

      A co jeśli ten pan ma dzieci czworo i taką pensję? Dostanie 2 tysiące ale średnia na osobę będzie podobna jak u pana z dwójką - około 900zł/os. I w tym sensie program 500+ ma sens - bo nagradza dzietność a nie biedę.

      Tak więc nie żałujmy tym co mają więcej dzieci. Oby mieli ich jak najwięcej i oby jak najwięcej z nich w naszym kraju zostało. Jeśli zmieni się moda i na topie zacznie być posiadanie trójki dzieci, to program 500+ spełni swoją rolę. Nie z dnia na dzień i nie "dzięki" pięciu stówom, bo mało kto dla takiej sumy zdecyduje się na długoterminową inwestycję, jaką jest dziecko. Ale poprzez mozolne kreowanie modelu rodziny, gdzie dzietność jest zaletą, cenioną przez państwo i pożądaną ma szanse zmienić się wizerunek normalnej, dużej rodziny na niedzielnym spacerze - nie jako patologię i dzieciorobów, tylko ludzi "bogatych" niewymiernie, szczęściarzy.

      Usuń
    5. Wy jesteście normalną rodziną, ale ile jest patologii, dla której te 500 to dodatkowa kasa na fajki i chlanie? Faktycznie, w takim przypadku dzietność to ogromna zaleta. Jeżeli ktoś chce mieć wielodzietną rodzinę - proszę bardzo, ale bez rozdawnictwa.

      Usuń
    6. Miła Autorko Bloga,
      to prawda, zupełnie nie pomyślałam, że wtedy będzie mógł ów pan otrzymać aż 1000 zł i jego dochód wzrośnie o 40%. Niemniej, jeśli podzielimy 3500 na cztery osoby to otrzymujemy 875 na każdą osobę. Wspomniała Pani, że dochód 1600 na osobę to niewiele. Jak więc zatem ma się to udać przy 875?
      Czwórka dzieci? 4000, o to już lepiej, mamy 1000 na osobę. Piątka 1125 i tak dalej i tak dalej. Chyba nie muszę Panią przekonywać, że przy piątce dzieci to mama może pomarzyć o powrocie do pracy. Co zatem z jej emeryturą?
      A co z utrzymaniem dzieci po ukończeniu przez nie 18 roku życia?
      Po prostu uważam, że ekonomicznie ten program nie ma sensu. Bo jeśli w związku z tym zabraknie pieniędzy na przedszkola, dobre szkoły i lepsze wypłaty to nikt nie zdecyduje się z 833 przejść na 875, prawda?
      Pozdrawiam serdecznie i naprawdę nie zazdroszczę. Tylko - nie kumam. Nadal i mimo wszystko.:)

      Usuń
    7. Bliższa koszula ciału. I w tym tkwi sedno rozmijania się naszych wypowiedzi, choć mam wrażenie, że mówimy o tym samym tylko w innych kategoriach zarobkowych. Ja obracam się wśród ludzi zamożniejszych niż średnia społeczeństwa w Polsce. To są właściciele dobrze prosperujących firm, inżynierowie, lekarze, wykładowcy akademiccy, managerowie i dyrektorzy w dużych korporacjach. Zarabiają więcej, ale nadal te zarobki dzielą się różnie w zależności od tego na ile głów trzeba zarobek podzielić. Są wśród nich rodzice jedynaków i - jeśli miałoby być, tak jak chcemy, że program na każde dziecko - i oni dostaliby 500 zł na jedynaka. Podwyższając niejednokrotnie średnią na osobę np. z 6 tys. na 6,170zł. Stąd powstał mój wpis. Bo bogaty bogatemu nierówny - duża rodzina pochłania masę kosztów i to chciałam pokazać, jak ma się stosunek wydatków na jedno dziecko a jak na cztery.

      Program wychowawczy 500+ (ani żaden inny program socjalny) nie zniweluje różnic społecznych ani w wysokości zarobków. Dzieci będą mieli i biedni i bogaci a program 500+ pomaga każdemu poczuć się dowartościowanym za chęć posiadania dużej rodziny. Moim zdaniem każda klasa społeczna ma do tego prawo. Tym bardziej, że stosunek wysokości MOICH podatków, za które opłacany jest program jest proporcjonalnie wyższy od podatków pana zarabiającego 2,5 tys. miesięcznie.

      Usuń
    8. Dokładnie, Pani wpis w gruncie rzeczy dotyczy zawiści człowieka majętnego człowiekowi majętnemu, który jednakże ma więcej gąb do wykarmienia.
      Tylko że wpis czytają wszyscy. Także rodzice jedynaków znacznie mniej majętnych ludzi. A także pseudojedynaków (w sytuacji, gdy jedno czy dwoje jest na studiach, a drugie np. w szkole podstawowej). Stąd brak zrozumienia. Przynajmniej mój.
      Pozdrawiam
      Katarzyna

      Usuń
    9. Płaszczyzny są dwie, bo zazdrości majętny majętnemu wielodzietnemu ale także biedny małodzietny biednemu wielodzietnemu. I to jest prawdziwa rewolucja w kraju! Bo w końcu status społeczny wielodzietnego jest odbierany jako coś, czego można... zazdrościć ;) Piszę to, oczywiście, z przekąsem.

      Usuń
    10. No, jak akurat myślę, że biedny małodzietny biednemu wielodzietnemu nie zazdrości, tylko od razu podejrzewa o patologię...
      Swoją drogą zawsze mi się wydawało, że kilkoro dzieci to genialna sprawa. I zresztą taki był plan, ale życie napisało inny scenariusz (i nie myślę tu o finansach). Trudno nam znaleźć płaszczyznę porozumienia, bo ja jestem jeśli chodzi o dobra materialne minimalistką.
      Pozdrawiam
      Katarzyna

      Usuń
  11. U nas jest zawsze rozmowa o +333. Najstarsza córka spytała dlaczego ona się nie łapie, więc wyszliśmy z założenia, że się łapie po innym podziale :) a tak poważnie to ciągle nie mogę wyjść ze zdumienia, jak można zjeść na śniadanie 2 chleby. Ano można, wystarczy mieć 3 rosnących dzieci. Nie będę przepraszać za to, że mam tyle dzieci i nie będę przepraszać, że bywam na wakacjach. Szkoda tylko, że nikt nie pokusi się, by zajrzeć głębiej i dowiedzieć się ile musimy pracować, zarabiać i "niedisypiac", by to całe stado mogło żyć, jak żyje. I nie chce wkldacac kija w mrowisko, ale jak komuś źle to niech to zmieni. Ot po prostu. Wielodzietni widać są bardziej zaradni. Bo muszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. ALE Nie mam dzieci, też dużo pracuję, niedosypiam, bo mam plany i marzenia, do których realizacji potrzebne są pieniądze. I to także z moich podatków są finansowe takie zachcianki rządu. Ja wiem, rodzice dzieci też płacą podatki i to sobie teraz odbierają. Ale żeby ktoś miał, komuś trzeba zabrać. Niech dają komu chcą i ile chcą, ale nie z moich ciężko zarobionych pieniędzy.

      Usuń
    2. Rozumiem Twój punkt widzenia. Ale proszę tez pamietać, ze każdy z nas był dzieckiem i społeczeństwo, rownież ludzi bezdzietnych, musiało sie dokładać do nas- do szkół, przedszkoli, ulg podatkowych itd. Poniekąd dzieki społeczeństwu, innym ludziom jesteśmy tymi kim jestesmy

      Usuń
    3. > Anonim, wybacz, ale TO NIE JEST TO SAMO.
      oczywiście, że masz prawo żyć jak uważasz i nie mieć dzieci. wręcz chwała Ci za to, że ich nie masz jeśli to na przykład świadomy wybór osoby, która nie do końca czuje ten sport. masz prawo do marzeń, planów i samorealizacji. ale chyba nie oczekujesz, że ich dofinansowanie byłoby tym samym, co dofinansowanie rodziny z dziećmi. jakkolwiek populistycznie to brzmi dziecko TO JEST INWESTYCJA. a Twoje plany raczej nie bardzo, o ile tylko nie jesteś na tropie wynalezienia ważnego leku, odkrycia nowego pierwiastka czy wylądowania na nowej planecie. z całym szacunkiem do Twoich planów, które mogą być zajebiste, dużo bardziej ekscytujące niż gęganie do - umówmy się - niezbyt rozgarniętego niemowlaka.

      Usuń
    4. eewa problem polega na tym, że zarówno ja jaki >anonim ciężko harujemy od rana do nicy na to, żeby mieć na swoje potrzeby, ale teraz będziemy musiały pracować 2x więcej, żeby jeszcze dodatkowo zapłacić za wasze 500+. Większość z Was będzie wtedy siedzieć w domu na macierzyńskim lub na rodzicielskim(oczywiście płatnym i to też z naszej kieszeni). Więc przykro mi bardzo, że możesz mieć żal o to, że mam pretensje, że za moje pieniądze twoje dziecko będzie mieć nowego iPhona.

      Usuń
    5. zapewniam Cię, że rzecz nie rozchodzi się o ajfony, których nie mają i nie będą mieć zarówno moje dzieci jak i ich rodzice. nie mamy także makbuka oraz nie jeździmy suvem. widzisz, osobom bezdzietnym nawet nie przychodzi do głowy na jakie rzeczy może czasem brakować, nawet gdy dwoje dorosłych nienajtragiczniej zarabia. po problem w Polsce nie polega na bezrobociu, tylko skandalicznie nieadekwatnych wynagrodzeniach w stosunku do wykonywanej pracy oraz cen towarów i usług.
      a HAROWANIE od rana do nocy, gdy w grę wchodzą tylko osobiste potrzeby, nie robi na mnie wrażenia. naprawdę. bo wiesz - Ty naprawdę NIE MUSISZ tak harować, naprawdę :)
      chyba, że opłacasz mamie panią, która zmienia pampersy albo tacie dom opieki, a to sorry, to obciążenie równoznaczne z posiadaniem potomstwa.

      Usuń
    6. Jak widać masz posadę państwową i nie wiele wiesz o rynku pracy. Ci których zawody nie obejmują stałych i ciepłych posadek pracują 24h na dobę - po to, żeby inni mieli przywileje, które mi nie przysługują. I wolała bym aby z moich pieniędzy finansowano posiłki w szkołach dla biednych dzieci, a nie napychano portfele rodziców, którzy nieźle sobie radzą.

      Usuń
    7. cha cha cha :)
      doprawdy dobry dowcip :)
      tak dziko kapitalistycznego rynku jak moja branża świat nie zna i nie pozna :))))
      (ale mimo wszystko posada państwowa nie leży w rejonie moich marzeń, bo czuję się niekomfortowo w sytuacji "ja udaję, że pracuję, a oni udają, że mi płacą).

      widzisz, nie rozgryzłaś mnie, po co sypać z rękawa takimi tanimi psychologizmami?

      Usuń
    8. jednak co do clue zgadzam się, że istnieją obszary pomocy dzieciom i rodzinom, które stanowiłyby lepsze rozwiązanie niż 500+. oraz - zawsze znajdą się krytycy każdego rozwiązania, bo nigdy nie jest tak, że jedno konkretne rozwiązanie robi dobrze wszystkim.
      poprzednicy obecnego rządu nie mieli tego problemu. robili dobrze tylko sobie nawzajem, swoim kolesiom i kolesiom kolesiów. a ponieważ temat był bardzo odległy od nas, maluczkich, nikt specjalnie się nie przejmował.

      Usuń
  12. Jeśli ten program skłóca ludzi,rozpala zawiść to chyba po prostu nie jest dobry. Nic korzystnego dla społeczeństwa nie wynika ze ściągania zaradnych ludzi w dół, byle im nie było "za dobrze". Bo na przeciwnym biegunie są - obok zwykłych zawistników - patologie społeczne, z którymi akurat w pracy się stykam - którym rodzą się dzieci, niestety , często powielające schemat alkoholizmu czy przemocy, w jakiej się wychowywały. I co, to te grupy mają rosnąć w siłę? naprawdę super plan na rozwój. Wspierane powinny być : edukacja, samozatrudnianie i postawy odpowiedzialności za własne życie , a nie rozdawnictwo. Dzieci nie będzie od tego programu więcej, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy, że po zmianie władzy te darowizny nie będą cofnięte, zbyt u nas niestabilnie, i jeśli rząd namawia, aby tych pieniędzy nie brać , to znaczy , że go nie stać na taki wydatek,zatem będzie kiedyś cofnięty. Ale trzeba się nie dać skłócać, trzeba spojrzeć szerzej - każdy kraj ma jakieś swoje bolączki, dorośnijmy do tego, by nie wywracać wszystkiego do góry nogami tylko rozważnie wprowadzać zmiany małymi krokami. Chciałabym wierzyć, że to jest w Polsce możliwe, choć mi trudno. Pozdrawiam Liliana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Szkoda, że tak niewiele osób to rozumie...

      Usuń
  13. Bardzo dobry program, wreszcie pomoc dla rodzin z dziećmi! Szkoda, że wcześniej nikt o tym nie pomyślał... Nie da się zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni, ale naprawdę nie trzeba dużej wyobraźni, żeby zrozumieć, że przy większej ilości dzieci są większe wydatki i potrzeby.
    W innych krajach Zachodu taka pomoc to norma, rodziny wielodzietne są zwalniane z podatków albo dostają dużą pomoc finansową. U nas to tylko 500 zł na dziecko i już jest bulwers, oto cała Polska :/
    Te dzieci kiedyś będą pracowały na czyjąś emeryturę, więc kasa się zwróci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby wypłacić 500+ Pis zwiększa dług publiczny - dzięki temu zamiast na rozwój kraju pracujemy na spłacanie długów... im większy dług tym więcej pokoleń go spłaca. Więc Pani dzieci będą żyły w jeszcze gorszym bagnie niż my teraz.
      Jeśli rząd zastosował by odliczenia od podatków to nie musiał by ponosić olbrzymich kosztów administracyjnych jakie produkuje rozdawnictwo.
      Boli to, że wszyscy myślą tylko o tym, że dostaną 500 zł - ale chyba jeszcze nie zauważyli o ile wzrosły wszystkie ubezpieczenia, jakie nowe opłaty bankowe na nich nałożyli, już nie mówiąc o tym ja wzrosną ceny wszystkich produktów po wprowadzeniu podatku od handlu i wprowadzeniu niedziel wolnych od pracy. To ostatnie spowoduje również zwolnienie wielu osób z pracy, albo przynajmniej obniżenie ich pensji. Drogie mamy nawet nie zauważycie kiedy rząd jedną ręką da wam 500 a drugą zabierze 700. Gratuluje i życzę szczęścia. Ja już czuje ubytki w portfelu.

      Usuń
    2. Przewrotnie, wydaje mi się, że w pewnym stopniu program 500+ może nie być tak zły dla gospodarki i że poprawi zarobki kobiet w najsłabiej opłacanych zawodach usług. Dlaczego? Bo już słychać, że np. sprzątaczki rezygnują bo i tak dostaną tyle samo na rękę od państwa co za sprzątanie domów po ludziach. Chcąc znaleźć pomoc domową trzeba będzie zapłacić więcej, aby taką pomoc znaleźć i zmotywować do pracy. To już się dzieje fizycznie, wśród moich znajomych porezygnowało dużo pań sprzątających i trwają poszukiwania nowych, droższych. Podobnie będzie w innych sektorach niskopłatnych prac, chcąc znaleźć pracownika trzeba będzie zaoferować większą stawkę, bo poziom ekonomiczny rodziny wzrósł a więc także i wymagania.

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. gdy pracowałam w irlandii ogródek z prawej strony zapełniały ryże dzieciaki sztuk cztery, a ogródek z drugiej strony ryże dzieciaki sztuk pięć. potem już w knajpie w której kelnerzyłam gościłam obie mamy ryżych podlotków, które pochłaniały seafood chowder, piły kawę, a potem dopychały się puddingiem. obie nie pracowały zawodowo, zajmowały się dziećmi i domem. czy w PL jest możliwe, by niezarabiająca mama kilkorga dzieci miała budżet na chillout z koleżanką jakieś na oko 2-3 razy w tygodniu, żeby pogadać i podreperować nadszarpnięte synapsy? cha cha cha. (celowo nie rozkminiam ibupromu, chleba i opłaty za zieloną szkołę tylko towar luksusowy, który jednak gdzieś funkcjonuje jako codzienny, a więc da się)

    tu, już w dorosłym życiu, w PL, otacza mnie zewsząd model: mama, tata, 1 dziecko, które tak drastycznie zmieniło życie, że drugie totalnie nie wchodzi w rachubę (dlaczego nie wchodzi? bo mama ma swoje potrzeby i nie zamierza z tych potrzeb rezygnować. na przykład latać na zabiegi kosmetyczne 3 razy w tygodniu. >> czyli nie jest tak, że nie mają więcej dzieci bo: biologia nie pozwala, finanse nie pozwalają, sytuacja rodzinna nie pozwala. nie mają więcej dzieci, bo nie chcą rezygnować z hedonizmu, na rzecz rodzeństwa dla jedynaka). oczywiście ich prawo. ale. te mamusie mówią mi często z przekąsem, gdy w rozmowie stwierdzam fakt, iż na coś mnie nie stać, że już od kwietnia "przytulę 5 stówek od smutnej beaty" i moje życie się zmieni. odpowiadam spokojnie, że owszem, trochę się zmieni (ale wewnętrznie zgrzytam zębami, bo czuję, że oczekują ode mnie tłumaczenia się i bicia w pierś, a może butnego i fałszywego: nienawidzę pisu i po moim trupie coś od nich wezmę). nie znoszę tego uczucia i wierz mi, że nie jest wyimaginowane.
    nic mi do tego, że ktoś woli latać po kosmetyczkach niż wydać kasę na pampersy newborn, ale też nie życzę sobie "zaczepiania" mnie jako potencjalnego fana polityki partii rządzącej. nie głosowałam na pis, nie popieram pisu, mam zastrzeżenia co do formy pomocy dla rodziny, ale uważam, że jest skandalem, że dopiero teraz o tym ktokolwiek pomyślał, żeby trochę ulżyć styranej polskiej rodzinie, która od poniedziałku do piątku zarabia na rachunki, jedzenie i opłaty związane z dziećmi, w sobotę robi fuchę, która pokrywa miesięczną ratę kredytu a w niedzielę jest nieprzytomna z przemęczenia i na pytanie czy pobudujemy z duplo jest w stanie tylko udawać, że nie słyszy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako mama dwójki powiem, że jestem przeciwna dawaniu czegokolwiek komukolwiek Gdy zaszłam w pierwszą ciążę zwolnili mnie z pracy. Po 7 miesiącach walki w sądzie "wygrałam", następnie skrócili urlop macierzyński przy drugim dziecku. Po 3 miesiącach wróciłam do pracy. Dzieci od 6 miesiąca w żłobku. Nigdy nie dostałam żadnego becikowego ani zasiłku ani nic. Wszystko co mam to dzięki ciężkiej pracy. Wstaje przed 5 rano o 7 jestem w pracy i tak tydzień w tydzień. Marzyłam o 3 dziecku ale nie zdecydowaliśmy się. A do tego jestem szczęśliwa, dumna z tego co osiągnęliśmy, pełna energii i zapału. Mam nadzieję, że te pieniądze będą w Polsce wydawane na dzieci, na ich kształcenie i rozwój.
    Z przyjemnością do Pani zaglądam i rozumiem punkt widzenia.
    Pozdrawiam gorąco :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doroto, przede wszystkim rispekt za to, że możesz tak powiedzieć - wszystko zawdzięczam swojej ciężkiej pracy. to bardzo ważne i budujące dla nas samych. paradoksalne jednak jest to, że cała reszta Twojej wypowiedzi stanowi jednak zbiór haseł lobbujących ZA programem 500+ :) serio :)
      1) marzyłaś o 3cim dziecku ale nie zdecydowałaś się? może gdybyś miała w perspektywie pomoc rzędu 1000zł (na 2gie i 3cie) zdecydowałabyś inaczej.
      2) dzieci od 6 mca w żłobku - to to uważasz za ideał, który należy propagować? nie zrozum mnie źle, nie oceniam, są bardzo różne sytuacje życiowe i absolutnie rozumiem, że można być zmuszonym do powrócenia do pracy już przy kilkumiesięcznym dziecku, ale nigdy nie zrozumiem propagowania takiej sytuacji jako "dobrej bez względu na okoliczności". może gdybyś miała wsparcie finansowe, nie musiałabyś i tak dalej.
      3) o zwalnianiu w ciąży i walczeniu o przywrócenie do pracy nawet nie wspomnę - rozumiem, że ten straszliwy przykład został przytoczony na ten samej zasadzie na jakiej jedna z moich ciotek mawiała wiecznie: A NAS WYWIEZIONO NA SYBIR I CO? ŻYJEMY!

      proszę nie odbieraj mojej riposty jako atak. jestem w Twoim obozie - to znaczy też jestem kobietą, też mam dwoje dzieci, też ciężko pracuję, ale różni nas to, że nie uważam by ktokolwiek robił mi łaskę, że z moich podatków poprawi mi comiesięczny budżet.

      Usuń
    2. Doroto, wiesz, ja też nic nigdy od państwa nie dostałam. Mieszkałam przez blisko 12 lat w państwie kapitalistycznym totalnie. Przy pierwszym dziecku mój urlop macierzyński trwał... tydzień, bo kogo interesuje, że nie mogę uczyć, przecież mogę to sobie jakoś zorganizować, są tatusiowie, prawda? Trojaczki poszły do daycare w wieku 12 tygodni. Za czwórkę dzieci w tym daycare płaciłam 4 tys. dolarów miesięcznie (po zniżce na rodzeństwo), co pochłaniało 3/4 mojej wypłaty. Moja mama, nieobyta z bezlitosnymi prawami rynku kapitalistycznego, do dziś nie może uwierzyć, że nic, nic ale to nic państwo nie dało mi pomocy za trojaczki. Ani dnia więcej urlopu (bezpłatnego oczywiście),ani centa. Ja to przyjmowałam naturalnie, oczywistość. Posiadanie dzieci to sprawa indywidualna, państwu nic do tego.
      Aż nagle, nie spodziewając się niczego nadal, dostanę gotówkę za to, że mam dużo gęb do wykarmienia. I cieszę się. Cieszę się jak cholera, bo nawet jeśli to tylko rok albo dwa to czuję się tym wyróżniona i doceniona. Mam czworo dzieci - spisałam się na medal! Pracowałam całe życie ciężko nie licząc na niczyją pomoc i może tym bardzie dlatego teraz, kiedy właściwie już jej nie potrzebuje TAK BARDZO, ona wyjątkowo cieszy.

      Usuń
    3. Niech się Pani cieszy, ma Pani prawo. Tylko proszę nie wylewać swoich emocji na rodziców jedynaków, bo oni nie są niczemu winni. Ich winą jest to, że nie mają więcej dzieci - albo z powodu nieudanego związku, albo z powodu kłopotów zdrowotnych, albo z bardzo prozaicznego powodu niskich zarobków oraz mierzenia zamiarów prokreacyjnych na siły. Żyje Pani w zupełnie innym swiecie i ok, tylko proszę pamiętać, zabierając głos w debacie publicznej (a taki jest list do e-gazety), że Pani zdanie jest czytane przez przeciętnego człowieka. A więc takiego, który zarabia pomiędzy minimalnym a przeciętnym wynagrodzeniem. I dla którego Pani wyliczenia dotyczące kosztów utrzymania czwórki dzieci (te ponad 4,5 tys. na same "zbytki", bo nie artykuły pierwszej potrzeby) są jak yeti - słyszał, że są ludzie tak zarabiający, ale osobiście nie widział.
      Czemu nazywam to zbytkiem? Bo to jest wydatek na coś, co owszem, fajnie mieć, ale jak się na to ma. Pani ma, fajnie. Inni nie mają. Nie musi się Pani tym innym tłumaczyć, nie musi Pani mieć wyrzutów sumienia. Ale też proszę o odrobinę pokory, wypominając w publicznym medium rodzicom jedynaków, jak to im jest dobrze.
      Zresztą wielu krytykujących program 500+ robi to z zupełnie innych powodów niż zawiść. Po prostu wiedzą, że ten program ma szansę rozłożyć gospodarkę. A efekty tego będą zbierać nasze dzieci. Dużo bardziej sensownie byłoby wydać te pieniądze na rozbudowę żłobków, przedszkoli, dodatkowy nauczyciel w klasie, dodatkowy angielski (marzy mi się przynajmniej 5 godzin tygodniowo w podziale na grupy). Skorzystałoby na tym pośrednio i długofalowo więcej osób a pieniądze byłyby mądrze zainwestowane.
      A tak sporo z nich pójdzie na cele nie związane z dziećmi. Wiem, co mówię, bo pracowałam już przy kilku programach "rozdawnictwa" środków, czytałam szczegółowo o kilku innych.
      Poza tym pieniądze nie biorą się znikąd. Wszyscy to odczujemy. Tylko biedni rodzice jedynaków bardziej.
      Pozdrawiam
      ewah

      Usuń
    4. Jeżeli drugie śniadanie do szkoły, wycieczkę klasową na którą jadą wszystkie dzieci, buty, kurtkę, czy kurczaka na obiad definiuje Pani jako "zbytek" to więcej pytań nie mam. Te wyliczenia to, droga pani, minimum przy takiej ilości dzieci bo tam nawet nie ma słowa o podręcznikach, zeszytach, meblach, ubraniach, itd.

      Usuń
  17. Ja jestem całym sercem za tym, aby wspierać 'dzietność'. ALE. Bardzo mi się nie podoba, jak wdrożenie tego akurat programu pogorszyło moją sytuację. Sama wychowuję jedno dziecko, więc nie otrzymam żadnych pieniędzy. I nie mogę pojąć dlaczego nasz rząd uznaje, że dwojgu dorosłym wychowującym dwoje dzieci należy się większe wsparcie, niż układowi 1 +1 (statystycznie równemu). Ja już i tak muszę więcej z siebie dawać, by nadrabiać brak tego drugiego dorosłego w domu, teraz muszę nadrobić kolejne 250 zł (w odniesieniu do modelu 2+2). A na dodatek te pieniądze nie biorą się znikąd. Moja pensja (wykładowcy akademickiego) została zamrożona, mój budżet na badania ZMNIEJSZONY O 50%! (a jestem rozliczana z osiągnięć naukowych), rata mojego kredytu hipotetycznego wzrosła (bo PiS zabiera bankom, a banki wiadomo jak sobie to nadrabiają). Na zlecenie szkół pisałam programy edukacyjne dla edukacji domowej - szkołom odebrano 40% tych funduszy, a więc i mi odebrano dodatkową pracę. Za to szkoła, do której posyłam dziecko też podniosła czesne, no bo przecież 500+. Moje dziecko już nie załapie się na refundowane zajęcia rehabilitacyjne, bo fundusze przekierowano na 500+. Słowem, mam wrażenie, że z wielu źródeł mi 'odebrano' pieniądze, żeby móc je dać sąsiadom - model 2+2. I aż mi się płakać zachciało, kiedy sąsiadka, w dobrej wierze, z radością zapytała -zaproponowała, że teraz możemy w końcu nasze dzieciaki (równolatki) posłać do szkoły muzycznej. Otóż, jak wcześniej nie było na to miejsca w moim budżecie, tak teraz jeszcze się on skurczył....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kasiu, przepraszam ale chyba trochę nie do końca to tak jak Pani przedstawia. Statystycznie jesteście Państwo z ojcem dziecka komórką dwojga dorosłych z jednym dzieckiem 2+1, tyle, że mieszka Pani sama z dzieckiem a ojciec dziecka jeżeli żyje jest zobowiązany płacić na dziecko, a jeżeli nie żyje, płaci państwo z funduszu alimentacyjnego. Rozumiem, że nie jest to całościowa pensja drugiego dorosłego, bo druga osoba musi także utrzymać z tego drugie gospodarstwo domowe, ale jednak jest to pensja Pani plus część drugiej. To i tak więcej, niż w rodzinie pełnej wielodzietnej, gdzie pracuje tylko jeden rodzic. To po pierwsze. Po drugie zaleciało mi populizmem w stwierdzeniu, że czesne wzrosło bo przecież program 500+. Co to znaczy? Że w styczniu na zebraniu pani dyrektor szkoły stwierdziła, że podnosi czesne o załóżmy 5% ze względu na program 500+? Śmiem podejrzewać, że przyczyna podwyżki leży gdzie indziej. W mojej szkole np. czesne też wzrośnie ale jest na to konkretny powód, na który wszyscy rodzice się zgadzili (nowy lektor języka), więc jeżeli w szkole Pani czesne rośnie w miarę programów socjalnych państwa to radzę poszukać nowej szkoły albo odpowiednio skonstruować umowę, aby takich bezprawnych zagrań uniknąć. Zresztą pisząc o czesnym w szkole sugeruje Pani, że jedynak uczęszcza do prywatnej placówki. Hmmm....
      Podwyżki w banku dotknęły wszystkich, nie tylko Panią, ale mówimy tu o podwyżce rzędy 5-10zł miesięcznie, prawda? Nie wiem, czy pisanie programów edukacyjnych jako "fucha" to dobrze ulokowane pieniądze państwa (moje, jeśli już oskarżamy się o sponsorowanie nawzajem z podatków rożnych pomysłów rządu). Jest w kraju zwyżka nauczycieli, może w ramach zapewnienia im pensum wykorzystać lepiej tę siłę roboczą aby w ramach godzin pracy tworzyli pomoce dydaktyczne. To tylko przykład, nie wiem czy dobry. Ale nie podoba mi się zwalanie wszystkiego nagle na program 500+ i doszukiwanie się w nim powodu wszelkich plag egipskich, jakie dotykają nas w życiu.

      Rozumiem, że gdzieś brakuje i nie starcza na wszystko. Proszę wierzyć – mi też 

      Usuń
    2. No tak. Nie ma to jak liczyć na empatię...


      Otóż jest właśnie tak, jak to przedstawiłam. Skurczenie mojego budżetu, które tutaj opisałam _jest_ pochodną wprowadzenia tego właśnie programu. Pani ocena, że "nagle zwalam wszystko na program 500+" zabolała mnie. Podkreślę raz jeszcze - całym sercem jestem za tym, aby z moich podatków państwo wspierało rodziny, które mogą i chcą świadomie i dobrowolnie inwestować w dzieci.
      Ale też powtórzę za wieloma osobami - te pieniądze nie biorą się znikąd. (Mi akurat budżet zmalał juz w wartości bezwzględnej, a względem Pani różnica jeszcze wzrosła, ale raz jeszcze - gdyby było tak, że mogłabym sama zadecydować komu tę część moich podatków przekazać, tak jak 1%, to bez namysłu wskazałabym właśnie Was, bo to jest fantastyczne, co robicie - wspaniale wychowujecie cudną gromadkę dzieci.)


      A ponadto, chociaż to ciut bez związku (serio - powinnam sie tłumaczyć? albo może przesłać swoje arkusze excela?):
      (1) moje dziecko nie jest biologicznie moje, jest przysposobione wyłącznie przeze mnie, więc jesteśmy rzeczywiście rodziną 1+1, statystycznie również. Ale znam wiele samotnych matek i ich sytuacje i pusty śmiech ogarnia mnie na argument 'płaci państwo z funduszu alimentacyjnego' - aby tak było, matka musiałaby zarabiać poniżej płacy minimalnej (próg do wypłat z FA: poniżej 725 zł na osobę; a i wtedy jest to kwota do 500 zł, niezależnie od liczby dzieci, zdaje się). A czy Pani wie, jaka jest skuteczność naszego państwa w egzekwowaniu długów alimentacyjnych? 8%. Tak, słownie: osiem procent.
      (2) Zupełnie nie rozumiem, dlaczego uważa Pani, że dobry programista z tytułem doktora fizyki piszący specjalistyczne oprogramowanie wspierające samo-edukację gimnazjalistów to zła lokata pieniędzy państwa (podatków płaconych przez dzieci tych edukatorów domowych). Trudno mi uwierzyć, że naprawdę sugeruje Pani, że powini to robić np. katecheci, którym najczęściej brakuje godzin do pensum. I też nie do końca rozumiem, dlaczego rodzice dzieci, którzy decydują się uczyć je w domu mają nieotrzymywać niczego z rządowej subwencji (przecież płacą takie same podatki) na edukację. I w tym przypadku to rodzice, poprzez szkołę, byli moimi zleceniodawcami.
      (3) Tak, moje dziecko uczęszcza do placówki niepublicznej i NAPRAWDĘ uważa Pani, że ja się powinnam tego wstydzić, albo z tego tłumaczyć, albo z tego tytułu czuć mniej potrzebująca/uprawniona do wsparcia (wciąż - porównując do modelu 2+2)?
      (4) Oczywiscie, że szkoła podniesie czesne w sposób zgodny z prawem - wiele z ich opłat również wzrosło, i pewnie nawet formalnie nie wspomni o 500+. Ja wiem skądinąd, że (a) ich budżet zmalał bardzo, bo subwencja na edukację domową została w znacznym stopniu zredukowana, (b) czują, że mogą, jako, że rodziny 'dostaną' te pieniądze. Wiem też, że ta szkoła najprawdopodobniej wyjdzie w moją stronę i na pewno jakoś się spotkamy 'po drodze'.

      I zapewne ze wszystkim sobie poradzę, ale nie zmienia to faktu, że moja sytuacja się pogorszyła na skutek wprowadzenia programu 500+. Bo to jest fakt. A mam przeczucie, że nie jestem jedyną w tej sytuacji.

      No i też obawiam się tych długofalowych negatywnych skutków takiego rozdawnictwa. Bo o ile danie Wam 1500 zł moja wyobraźnia przedstawia jako 'in plus' dla państwa, to z miejsca mogę zobaczyć co najmniej kilka rodzin z mojego otoczenia, gdzie, wg. mnie, to zmarnowanie pieniędzy.

      Usuń
    3. Pani Kasiu,
      Przepraszam w takim razie za nieporozumienie wynikające z nieznajomości Pani sytuacji, dziecko przysbosobione faktycznie jest statystycznie w innej sytuacji niż jedynak rozwiedzionych rodziców. Gratluję i szczerze podziwiam.
      Nie uważam, że ma się Pani tłumaczyć ze szkoły prywatnej dla dziecka. Jeżeli została Pani zakwalifikowana jako osoba nadająca się do przysbosobienia dziecka to na pewno zaplecze ekonomiczne również wypadło pozytywnie. Ja też posyłam do szkoły prywatnej czworo dzieci i wiem, że są to duże koszta nawe przy jednym dziecku a przy czwórce ogromne, ale jest to cena jaką godzimy się ponosić, kosztem czegoś. Może właśnie tego, że można by przecież na wczasy dla sześciu osób na Kubie odłożyć ;) Ale to kwestia priorytetów w życiu i inwestowania w dzieci, jeśli jest taka możliwość.
      Proszę jednak nie sugerować, że fundusz alimentacyjny nie działa (w zeszłym roku jego budżet wynosił ok. 125mln z naszych podatków) a alimenty płaci zaledwie 8% ojców bo to nie całkiem prawda. To trochę manipulowanie danymi bo podanie tego samego przez to samo. 14% (a nie 8%) to ściągalność długów od ojców-dłużników przez fundusz alimentacyjny (a więc przez państwo) wśród ojców, przeciwko którym takie postępowanie się toczy. Ale nie wszyscy ojcowie, nawet nie większość, alimentów nie płacą. Nie przesadzajmy w drugą stronę. Są wśród nas samotne matki dzieci, które otrzymują alimenty, są też rodziny partnerskie (a nawet całkiem sporo ich), które są uważane technicznie za „samotne matki”, a żyjące całkiem dostatnio i wygodnie, tyle że teoretycznie samotne. Jest sporo korzyści z bycia „samotną matką”, jak chociażby przyjmowanie do przedszkola czy żłobka, zwalnianie częściowe z opłat (moje trojaki się nie dostały do państwowego bo pierwszeństwo miały samotne matki) jednak program 500+ nie jest jedną z nich. Stąd bunt wśród tych, które naprawdę są samotne, bez alimentów i tej pomocy potrzebują. Rozumiem.
      Fundusz rzeczywiście nie jest wysoki, w przypadku śmierci ojca to ok. 1 tys. miesięcznie bez względu na liczbę dzieci. W zależności jaki zawód (składki) wykonywał ojciec.

      Co do katechety piszącego program do nauczania domowego dla gimnazjalisty – nie sądzę aby to był dobry pomysł i nie sądzę, że coś takiego sugerowałam pisząc o nauczycielach bez etatów w szkole, których można wykorzystać do nauczania domowego. Moim zdaniem wybrałaś na zasadzie skrajnych przeciwieństw zestawienie fizyka po doktoracie i katechetę z podstawówki, brawo, robi wrażenie. Ale czas na liczby: dotychczas roczna subwencja na ucznia nauczania domowego wynosiła 5,3 tys. rocznie. Co po odjęciu 2 miesięcy wakacji daje sumę 530zł miesięcznie. Dla ucznia, który sam jeden uczony jest w domu przez rodzica lub opiekuna. Taka sama subwencja przysługuje uczniowi szkoły podstawowej w 26-osobowej klasie. Po uśrednieniu rożnić m-dzy terenami wiejskimi a miejskimi: 5304 zł rocznie, 530zł miesięcznie. Tyle, że z tego należy utrzymać budynek dla 800 uczniów, nauczycieli, dyrekcję, świetlicę, salę gimnastyczną, pomoce dydaktyczne, kółka, dowóz dzieci, boisko, obiady dla najuboższych, akademie, itd. No i nie starcza subwencji szkołom na sponsorowanie programu dla gimnazjalisty przez doktora fizyki dla 26 uczniów. Dlaczego – jak już mówimy o równości przy 500+ - miałoby starczyć jednemu uczniowi uczącemu się w domu?? Znowu – ktoś miałby lepiej, o zgrozo.

      Nie twierdzę, że katecheta ma pisać program elearningowy z fizyki ale tu chyba dochodzi do głosu moje kapitalistyczne chowanie w Ameryce – kraju home schooling’u – chcesz kształcić dziecko w domu? Twoja sprawa, masz do tego prawo ale sąsiad do tego nie będzie dokładał ze swoich podatków skoro i tak płaci za szkołę w jego gminie. Nie zrozum mnie źle, długo sama niesiona na fali entuzjazmu myślałam, że chrzanię ten chory system i robię home schooling w domu. Ale nawet przez głowę nie przeszło mi, że państwo ma mi w tym pomóc i dopłacać w postaci kosztownych programów, czy subwencji.

      Usuń
    4. Cd.
      Ten rozbudowany elaborat powyżej nie ma udowndnić, że jestem bezmózgiem z PIS-u (bo z Pisu na pewno nie jestem a czy bez mózgu to mam nadzieję, że jednak nie), który cieszy się z obcięcia subwencji na nauczanie domowe. Chcę Ci jedynie pokazać, że da się podważyć każdą tezę (o czym jak naukowiec z pewnością dobrze wiesz) i żefakt, iż dla Ciebie personalnie coś działało do tej pory przez kilka lat (subwencje, dotacje na badania), nie znaczy, że nie odbierało to komuś innemu w tym samym czasie ... dotacji, subwencji itd. w innej dziedzinie. Podobnie jak teraz to, że ja dostanę 500+ cieszy mnie ale nie cieszy Ciebie, bo Ty nic nie dostaniesz. Za dwa lata może być odwrotnie. Matka samotna dostanie a odbiorą tym zarabiającym lepiej. I wtedy, idę o głowę, nie będziesz nazywała programu rozdawalnictwem, tak jak nie nazwałabyś rozdawalnictwem inwestowania 530zł w jednego ucznia miesięcznie uczącego się w domu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Poproszę o definicję bezmózgowca z PIS. Bezparytyjny.

      Usuń
    6. AA, nie wiem jaka to definicja. Poleciałam skrótem myślowym, przepraszam bo niepotrzebnie obrażam kogoś, kto się z tą partią utożsamia.

      Usuń
  18. Pani Kasiu, a czy mieszka Pani w Poznaniu? Bo jeżeli tak i miałaby Pani ochotę na naukę języka niemieckiego dla swojej pociechy to zapraszam do mojej małej szkółki językowej. Dostanie Pani specjalną ekstra zniżkę 50%. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za propozycję! Jestem z Trójmiasta, więc nie skorzystam, ale bardzo mi Pani poprawiła nastrój!

      Usuń
  19. Przypuśćmy, że oboje z rodziców zarabia najniższą krajową -daje to przy jednym dziecku średnią około 866zł na osobę. Czyli na 500+ się nie łapią. Jeśli wydadzą na dziecko 1187 (tak jak pani obliczyła)i do tego opłacą rachunki to zostanie im między 200 a 400 zł na życie (jedzenie dla nich i dla dziecka). Jak by nie patrzeć na wczasy na Majorce nie starczy - ale zawsze będą mogli wejść na Pani bloga i zobaczyć jak dostatnie żyje się matce 4 dzieci, którą stać na wycieczki po świecie, a dodatkowo dostaje po 500 zł na drugie, trzecie i czwarte. Uważam, że Pani chyba nie zdaje sobie sprawy z tego jacy ludzie mają pretensje o te 500+.
    Swoją drogą dzięki temu 500+ rosną opłaty bankowe, ubezpieczenia, a już niedługo także ceny winogronek bezpestkowych.
    Pozdrawiam i na przyszłość zanim się Pani uleje proponuję pomyśleć też o tych dzieciach, których tatusiowie nie zarabiają 10 tys. miesięcznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Pani, jeżeli oboje rodzice zarabiają najniższą pensję krajową to nie kupią dziecku butów za 150zł i kurtki za 150zł oraz klocków lego za 200zł. To oczywiste. Moje wyliczenia nie dotyczą najbiedniejszych ludzi dostających dodatek socjalny i ledwie wiążących koniec z końcem. A jednak wbrew mniemaniu Pani, jest cała masa ludzi dobrze zarabiających w Polsce z jednym dzieckiem, spośród których - chyba nie zdaje sobie Pani sprawy - wielu ma pretensje o 500+.

      Usuń
    2. Proszę rzucić okiem na ten kalkulator dochodów http://partiarazem.pl/kalkulator/
      Można zobaczyć, ile procent społeczeństwa zarabia mniej. Też myślałam, że przy moich dochodach jestem gdzieś na dnie, a tu taka niespodzianka :)
      Pozdrawiam
      Katarzyna

      Usuń
    3. Przy 2 osobach zarabiających najniższą krajową nie ma szansy na dodatki socjalne, bo przekracza się próg zarobków, który przy socjalnym jest niższy niż te 800 zł. Ale jak widzę niewiele wie Pani o polityce socjalnej w tym kraju. Uważam po prostu, że 500 + nie powinno trafiać do ludzi majętnych, których tak jak Panią stać na 4 dzieci. Powinien być próg dochodowy. Dzięki temu cudownemu programowi opłaty dla wszystkich Polaków rosną. Co za tym idzie rodziny, które ledwo wiążą koniec z końcem, a ich zarobki nie pozwalają im na otrzymywanie 500+ oraz pomocy socjalnej będą sponsorować Pani dzieciom wycieczkę na Kubę. I jeszcze mam jedno pytanie - czy z okazji otrzymania tych pieniędzy już Pani myśli o piątym dziecku?? Bo taki miał być cel tego programu. Jeśli nie to znaczy, że jest on nieskuteczny i tylko rujnuje naszą gospodarkę.

      Usuń
    4. Witam, proszę może wziąć pod uwagę taki mały aspekt : więcej zarabiający więcej dokładają do budżetu. Więc jakim cudem Pan/Pani twierdzi " rodziny, które ledwo wiążą koniec z końcem" "będą sponsorować" lepiej zarabiających.. tzw bogacze odzyskują z budżetu to co sami wczesniej włożyli, wiec chyba z powyższej wypowiedzi wynika lekkie zakłamanie..pozdrawiam

      Usuń
  20. O piątym dziecku myślę już od dawna :)
    Pensja minimalna za 2016 to 1850zł brutto (ok. 1500 netto). Przy dwóch osobach - 3 tys. podzielone na 4 osoby (2 dzieci, 2 dorosłych) zasiłek socjalny rodzina dostanie po dochód jest niższy niż 764zł/os. i 1 tys. też dostanie bo dochód jest niższy niż 800zł. Jeżeli jest jedynak, nie łapią się na nic. Wydaje się więc... że nic nie stoi na przeszkodzie aby jednak zdecydować się na drugie dziecko, jeżeli wraz z jego pojawieniem poprawi się chociaż nieznacznie sytuacja materialna rodziny. Brzmi nierealnie, prawda? Żeby decydować się na drugie dziecko bo rząd kazał, ale na tym ma niby polegać magia programu 500+.
    Ps. A o wycieczce na Kubę to moje dzieci i ja możemy sobie pomarzyć :) Na razie jeździmy na Chorwację za 880zł na 10 dni we wrześniu na przecenie, bo na takie wczasy nas stać. Pozdrawiam i proszę trochę ochłonąć. Zdziwiłaby się Pani jaką kwotą na głowę dysponuję miesięcznie na zapewnienie tym moim "bogatym dzieciom" uciech, jakie widać na blogu. Buty na nogach dziewczynek w poście z Białki - Auchan po 15zł sztuka. Buty na nogach dziewczynek z postu z Warszawy - Auchan 35zł sztuka, moje spodnie w tymże poście 29zł na wyprzedaży. Pobyt w hotelu - gratis jako bonus z delegacji firmowych męża. Na szczęście łażenie po Bieszczadach nie kosztuje dużo, ale jasne, lepiej myśleć, że drugiemu skapuje z sufitu a ja zawsze pod górkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci tak ciężko kobieto to trzeba było mieć jedno dziecko a nie decydować się na czworo. za te wasze 500+ zapłacimy my inni podatnicy - ciekawe na jak długo starczy tych pieniędzy, mam nadzieję, że szybko to zlikwidują. Trzeba było siedzieć w Stanach jak tu Wam tak żle.

      Usuń
    2. rodzicie pobierający 500 + to tez podatnicy, wiec tez płacą

      Usuń
  21. Moim skromnym zdaniem Pani wpis wpisuje się (ups) w niewłaściwą narrację.

    Po pierwsze - komentarze jednodzietnych są raczej (albo powinny) być skierowane do rządu, który wymyślił coś takiego, a nie do tych, którzy na tym czymś skorzystają
    Po drugie - więc Pani nie powinna mieć za złe rodzicom jednego dziecka, że nie są zadowoleni. Bo
    Po trzecie - czy te jedynaki nie zasługują na wsparcie państwa? Przecież skoro 500+ ma być zachętą do rozmnażania (jejku, jak to obrzydliwie brzmi), to samo zwielokrotnienie kwoty zadziałałoby tak samo (tzn. ja nie uważam, żeby w ogóle działało, ale przyjmuję na moment punkt widzenia rządu).

    Na razie wychodzi to tak, że rodzice jedynaków (którzy mogą mieć znacznie gorszą sytuację finansową niż Pani z czwórką) są wkurzeni, a Pani ich wkurzenie traktuje jako personalny przytyk.

    "nic nie stoi na przeszkodzie aby jednak zdecydować się na drugie dziecko, jeżeli wraz z jego pojawieniem poprawi się chociaż nieznacznie sytuacja materialna rodziny. Brzmi nierealnie, prawda? Żeby decydować się na drugie dziecko bo rząd kazał, ale na tym ma niby polegać magia programu 500+" - no właśnie. Samo takie postawienie sprawy przez rząd jest obrzydliwie przedmiotowym traktowaniem dzieci i ich rodziców. Liczba ma się zgadzać. A infrastruktura, żłobki, wsparcie, przedszkola? Nie ma, wszystko poszło na 500+.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że zawsze będzie tak, że ktoś będzie miał gorzej niż ja, a ja będę miała gorzej niż ktoś. I tak dalej. Godzę się na takie pojmowanie świata bo rozumiem, że tak działa ekonomia. Ja zarabiam więcej jako wykładowca akademicki anglojęzyczny z międzynarodowym doświadczeniem uniwersyteckim. Ktoś zarabia jeszcze lepiej niż ja bo ma jeszcze lepszy zawód i wspanialsze doświadczenie. Ktoś zarabia mniej bo kiedy ja od 9 roku życia (i ten lepiej zarabiający ode mnie) zasuwałam na dwie szkoły, potem całe życie zawodowe na dwa etaty i po nocach poprawiałam testy studentów z miesięcznym dzieckiem przy piersi, żeby nie wypaść z obiegu i to międzynarodowe doświadczenie zdobywać, ten ktoś do szkoły nie za bardzo chodzić lubił, na zawodówce poprzestał, popołudnia spędzał pod sklepem a dziś pracuje za grosze. Lub po prostu nawet mimo doświadczenia i dobrego wykształcenia pracuje w mniej popłatnym zawodzie jak chociażby pielęgniarka w państwowej służbie zdrowia. To jest zresztą prawdziwy powód do frustracji w Polsce - niedostosowanie płac do kosztów życia. I tu jak zwał te 500 złotych po prostu pomoże, najbiedniejszym żeby w ogóle przeżyć a tym bogatszym, jak my, żeby nasze dzieci jeszcze lepiej od nas się wykształciły i powieliły w przyszłości sukces rodziców.

      Usuń
    2. Najstraszniejsze w tej całej dyskusji jest powtarzające się przekonanie wielu osób, ze jeśli ktoś "sobie radzi " - w sensie ze stac go na dom, wakacje, szkole o więcej niż jedno dziecko, to.... nic mu się od państwa nie należy. Przecież sobie radzi. Nie ważne,ze jest tak dzięki ciężkiej pracy,wieloletniej nauce. Ze tacy ludzie jak autorka bloga i jej mąż płacą olbrzymie podatki, ze dali temu krajowi najlepsze co mogli- czwórkę fantastycznych młodych obywateli. Radzą sobie. Więc nie mają prawa niczego wymagać w zamian. Bo przecież mają. Zarobili sobie. No właśnie. To co, wychodzi na to że należy ich za to ukarac?
      Po co im te 1500zł. PRZECIEZ MAJA. Dajmy im jak najwiecej. Właśnie w takich rodzinach powinno się rodzić jak najwięcej dzieci i właśnie dlatego nie program 500 plus tylko ... spadające podatki. Im więcej Masz dzieci,tym mniej płacisz. Tym wiecej ci na nie zostaje. Sama mam dwoje. Ciężko mi było podjąć decyzję o drugim, zwłaszcza ze byłam świadoma ze nie będę miala gdzie wracać,bo.już pierwsza moja ciąża była złe widziana w pracy. I też słyszę głupie komentarze ze skoro nas stać na narty czy wyjazd za granicę to nic mi się nie.należy. Ale mnie stać bo.na to zapracowalam.

      Usuń
    3. Dziękuję za tę opinię, bardzo :)

      Usuń
    4. Jednak jak widać Panie są tak zachwycone tymi datkami i nadal nie zauważają problemu - że naszego kraju nie stać na te 500+. Już są plany zabrania emerytom, których notabene zaraz będzie więcej ze względu na obniżenie wieku emerytalnego. Polska pójdzie z torbami - ale wy jak lwice będziecie walczyć o każdą darowiznę. Gratuluję dojnejzmiany.

      Usuń
    5. Brytusia - zanim PiS wymyślił 500+ to bogaci rodzice nie protestowali - teraz nagle czują się karani za to, nie wszystkim to rozdawnictwo się podoba. Nikt was nie chce karać - skoro lubicie dzieci to miejcie ich jak najwięcej, jednak naszego kraju nie stać na ten program i dlatego wielu ludzi to bulwersuje. Wzrost opłat, zabieranie z rezerw emerytalnych itp. Naprawdę wolała bym, żeby Państwo zadbało o chore dzieci (których będzie coraz więcej ze względu na zakaz aborcji), biednych i emerytów (którzy dostają głodowe emerytury mimo tego, że długie lata pracowali na dobrobyt tego kraju i też rodzili dzieci, a nikt im tych 500 wtedy nie oferował).

      Usuń
  22. Gdy wczoraj znalazłam ten list na gazeta.pl i komentarze pod nim, przygotowałam sobie własny komentarz, ale z braku możliwości technicznych nieopublikowałam. Oto on w zasadzie oprócz pierwszego zdania niezmieniony:

    Podobnie jak K.G. jestem mamą 4 dzieci, podobnie też po pierwszym dziecku trafiły nam się trojaki. Do tej pory radziliśmy sobie zupełnie nieźle bez 500+. Niemniej jednak skłamałabym pisząc, że dodatkowe 1500 zł w budżecie nie jest miłą perspektywą. Wiem, też jak wygląda życie np. samotnych matek i że dla nich dodatkowe 500 zł byłoby równie dużym odciążeniem, jak pewnie mniej lub bardziej dla każdego.

    Nasze 1500 zł pójdzie faktycznie „na dzieci”. Szczerze mówiąc wolałabym tej kasy w ogóle nie mieć, ale żeby np. terapia Olka i logopeda pozostałej dwójki, która kosztuje nas 150 zł tygodniowo była dostępna bezpłatnie w ramach PPP, wtedy kiedy jej potrzebujemy a nie usłyszeć: może będzie miejsce za rok!). Wolałabym, żeby basen w ramach szkoły był faktycznie bezpłatny, a nie zrzuta na „stowarzyszenie”, bo nie ma kasy na przejazd na basen. Wolałabym, żeby wycieczki w ramach przedszkola były bezpłatne, a nie po 30 dychy (razy 3). Wolałabym…, ale życie jest takie i nie inne!

    Abstrachując, od tego czy nasze państwo na sto stać czy nie, PIS obietnicy "po 500 NA KAŻDE dziecko" ewidentnie nie dotrzymał, a my na różnych formach, komentarzach NA SIEBIE wylewamy pomyje pretensji ile kto sobie "strzelił bachorów" i czy ktoś jest bardziej czy mniej odpowiedzialny.

    Wkurza mnie protekcjonalne niby nawet humorystycznie rzucane: "ale ty to się teraz obłowisz". Oboje z mężem pracujemy, płacimy podatki i staramy się inwestując w rozwój naszych dzieci, aby w przyszłości też zarabiały na siebie i nie musiały korzystać z jakiejkolwiek pomocy społecznej. Nie zazdroszczę nikomu, kto jest zmuszony korzystać np. z takiego MOPSU, a kto sobie wymyślił pomoc społeczną jako sposób na życie to jego sprawa.

    Z drugiej strony mimo, że nie stać naszej 6 osobowej rodziny na wyjazd wakacyjny do np. Grecji i trochę zazdroszczę tym co mogą to nie zamierzam tego wyrzucać rodzinom jedynaków, czy tym kogo na to stać. Jednak równocześnie nie życzę sobie zaglądania do mojego portfela, w którym kasa nie bierze się z losowania w lotto, ani nie życzę sobie wyzywania mnie od dzieciorobów i myślących macicą względnie penisem. Miejmy trochę tolerancji dla wyborów dokonywanych przez innych bez względu czy dotyczy to ilości posiadanego potomstwa, psów, kotów, świnek morskich, bycia wegetarianinem czy orientacji seksualnej.
    pozdrawiam KIKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładnie to napisałaś, Kika. Napsuł ten program krwi ludziom i zaczęło się wyliczanie. Mnie wyliczano, stąd powstał ten post ale teraz widzę, że i ja zaczęłam wyliczać, więc już lepiej chyba zakończę tę dyskusję, bo znowu okazało się prawdziwe przysłowie, że "syty głodnego nie zrozumie" i w dodatku działające w dwie strony.

      Usuń
  23. Najgorsze jest to, że nauczono ludzi żyć z socjalu, czyli pracujący zrzucają się na określoną grupę - typowe lewactwo. Rozwiązanie jest tylko jedno - wyższe wynagrodzenia za pracę, niższe podatki. Jest wiele możliwości dobrej zmiany jak np. wprowadzenie obowiązku podawania wysokości wynagrodzenia w ofertach pracy. Niestety ludzie zostali oślepieni wizją otrzymania 500 zł. Nie mają świadomości, że te 500 zł to z naszych kieszeni. Naiwni wierzą, że sfinansowane to zostanie przez opodatkowanie banków czy sklepów bo każdy normalny przedsiębiorca ustala cenę na poziomie cena = koszt + marża. Dodatkowy podatek jest dla niego kosztem, a marży nie opłaca mu się obniżać. Wniosek jest jeden - podnieść cenę. Nie ważne na kogo zostaną nałożone kolejne podatki zawsze na końcu zapłaci je konsument. Przykre jest to, że tak wiele osób w kraju ma wyższe wykształcenie i nie rozumie tak prostych zależności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z jakich "naszych kieszeni" otrzymam cokolwiek? Proszę zrozumieć, że jeżeli ja wydaję te wyliczone 4,6 tys. na czworo dzieci płacąc za usługi lub produkty to de facto płacę miesięcznie w podatku vat 23% jakim objętym jest niestety większość produktów prawie 1,100zł. Mama, która wyda na dziecko 1,200 zapłaci tego podatku 276zł. Z mojego 1,5 tys. znakomita część wróci na rynek w postaci podatku dochodowego wykładowcy uniwersytetu dzieci, który opłacę a reszta pójdzie w przedmioty codziennego użytku, za który zapłacę 23% vat. Po dodaniu pierwszej i drugiej kwoty okaże się, że sama sobie funduję ten dodatek, czyli chwilowo jestem zwolniona z podatku od sprzedaży i usług.

      Usuń
    2. Więcej, bo zapłacisz wyższe opłaty w banku, a już niedługo także wyższe ceny w sklepach. Abonament na TVPiS będziesz miałą teraz doliczony do rachunku za prąd (15 zł za miesiąc). Dlatego jestem przeciwny dopłatom. Jak już to niech to będą ulgi. Dlaczego ludzie jak muchy do g&%@a lecą po socjal skoro lepiej gdyby to wynagrodzenia rosły. Sama obsługa programu 500+ będzie kosztować podatników w tym roku niemal 300 MILIONÓW złotych! To jest wariant moim zdaniem optymistycznie zaniżony. W Gracji już rozdawnictwo funkcjonowało i widać jak to się skończyło. Różnica między Grecją, a Polską jest taka, że oni mają Euro więc reszcie strefy zależy na ich ratowaniu, a Polska? Za rok jużnie będzie takich jednorazowanych miliardowych zastrzyków do budżetu jak z aukcji LTE. Dwa lata i budżet znajdzie się pod wodą albo wprowadzone zostaną kolejne podatki.

      Usuń
  24. ja mam dwoje dzieci i te 500 zł bardzo mi się przyda. dobre i tyle, bardzo się cieszę. ta kwota spada mi z nieba i jestem wdzięczna, że być może ją otrzymam. podatki, zusy i inne płacę regularnie, więc traktuję to jako swoisty zwrot nadpłaty :)
    innym nie zaglądam w rachunki i do portfela, nie moja sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje dzieci będą ten dług spłacać

      Usuń
    2. To nie zwrot nadpłaty tylko dług który będą spłacać Twoje dzieci.

      Usuń
    3. ja spłacałam dług Gierka, dzieci spłacą "mój". taka karma i co zrobisz :)

      Usuń
  25. Szanowni Pani,
    pewnie takie opinie się pojawiały, ale nie zraża mnie to do przedstawienia mojej opinii. Mam jedno dziecko i dochody przyzwoite i widzę jak przedstawia się mój budżet domowy. Z całego roku mogę uzbierać niezłą sumkę na ekstrawaganckie wydatki i to bez zbytniego okrojenia budżetu miesięcznego. Ot kupię buciki za 200 złotych a nie za 300 przykładowo. Wyobraźnię mam i uważam, że jest coś w tym "zwrocie poniesionych kosztów” bo przy 4 dzieci ledwo pewnie dopiąłbym budżet a buciki nie by były po 200 tylko po 100 lub mniej (jak takie jeszcze są!) i na wakacje extra już by nie starczyło. A i tak by się wszystko rozeszło na podstawowe potrzeby. Nie mówię tu o bardzo dobrze zarabiających oczywiście. Z samego rozdziału budżetu domowego przy dużej liczbie dzieci może się okazać, że na wszystko nie starczy i na te podstawowe rzeczy i na te wyższego rzędu. Rodzina ulegnie częściowemu wykluczeniu a państwo i tak daninę zabierze bez zmrużenia oka. W postaci podatków ( wliczam w to tez wat jako odbiorca końcowy - a taki wat na ciuchy dla dzieci jak jest teraz uważam zorganizowane działanie przestępcze przeciw rodzinie ) oddaję tyle co rodzina wielodzietna ale wydaję znacznie więcej na dobra wyższego rzędu co jest już całkowicie zależne od mojego wyboru a wielodzietni już nie mają tego wyboru lub jest mniejszy. Musimy również trochę zmienić podejście, bo nie są to pieniądze dane wielodzietnym przez państwo, ale wzięte wielodzietnym a potem częściowo oddane i szumnie nazywane "pomocą". Nie mówię tu o niepracujących niezależnie od przyczyn, bo tych jest zapewne mniejszość i tu powinny działać inne mechanizmy relacji z państwem.
    Osobiście uważam za lepsze rozwiązane całkowite zwolnienie z opodatkowania wielodzietnych w tym wat na jedzenie , ciuchy, pomoce szkolne i inne podstawowe rzeczy niż tworzenie medialnej otoczki pomocy ze strony państwa jak teraz.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Bylas juz po 1500+??????

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak słyszę, jak Szydło plecie ,jak to się polakom poprawiło,tylko komu???????????????? Nieroby biorą na wszystkie dzieci ,a my się na to składamy.Znam kilku tatusiów co zrezygnowała z najniższej krajowej bo się nie opłaca za to robić,jak zgarnie się wszystkie możliwe zasiłki.I tak wychowuje się nowe pokolenie nierobów czerpiące z podstaw życiowych,że tak się da. Tu jest okolica,że pracy nie brakuje,ale chętnych nie ma.Opieka też nie goni,bo wypłacą i mają spokój.Za pisu jak widać,najlepiej poprawiło się nierobom.

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam,
    500+ nie zwiększa bezrobocia u kobiet!!!!!!!!!!!!!!!!! 500+ pozwala na wychowywanie dzieci,na poświęcanie im czasu.Większość mam może zrezygnować z pracy i wkońcu zająć się wychowaniem dzieci. Dzieci napewno to docenią mając mamę w domu posprzątanym i pachnącym ze świeżo ugotowanym obiadem lub upieczonymi ciastkami.Jeżeli są mamy które rezygnują z pracy to tylko dla tego ze zarabiają 1500 zł miesięcznie i to im się wogóle nie opłaca,te które zarabiają 5-7.000 oddają dzieci do żłobków i dziadków na wychowanie a same pracują,nie korzystają nawet z macierzyńskiego.
    Do mam jedynaków-postarajcie się o więcej dzieci też wam rząd pomoże.
    500+ to sprawa indywidualna dla każdego,i nikt nie powinien się nikomu do tego wpier.....
    osobiście jestem mamą czwórki dzieci,teraz na wychowawczym,ale za 2,5 roku jak mi się skończy a dzieci pójdą do przedszkola będę wracała do pracy za 1.600 zł,a tylko dlatego że zawsze to troszkę więcej pieniążków dla dzieci i domu.Dodam jeszcze że mój dzień pracy na wychowawczym zaczyna się o 6.30 a kończy o 23.30,a jak wrócę do pracy to chocia kilka godzin grzecznie i spokojnie posiedzę :-)
    pozdrawiam wszystkich
    Jowita

    OdpowiedzUsuń
  29. Witam,
    500+ nie zwiększa bezrobocia u kobiet!!!!!!!!!!!!!!!!! 500+ pozwala na wychowywanie dzieci,na poświęcanie im czasu.Większość mam może zrezygnować z pracy i wkońcu zająć się wychowaniem dzieci. Dzieci napewno to docenią mając mamę w domu posprzątanym i pachnącym ze świeżo ugotowanym obiadem lub upieczonymi ciastkami.Jeżeli są mamy które rezygnują z pracy to tylko dla tego ze zarabiają 1500 zł miesięcznie i to im się wogóle nie opłaca,te które zarabiają 5-7.000 oddają dzieci do żłobków i dziadków na wychowanie a same pracują,nie korzystają nawet z macierzyńskiego.
    Do mam jedynaków-postarajcie się o więcej dzieci też wam rząd pomoże.
    500+ to sprawa indywidualna dla każdego,i nikt nie powinien się nikomu do tego wpier.....
    osobiście jestem mamą czwórki dzieci,teraz na wychowawczym,ale za 2,5 roku jak mi się skończy a dzieci pójdą do przedszkola będę wracała do pracy za 1.600 zł,a tylko dlatego że zawsze to troszkę więcej pieniążków dla dzieci i domu.Dodam jeszcze że mój dzień pracy na wychowawczym zaczyna się o 6.30 a kończy o 23.30,a jak wrócę do pracy to chocia kilka godzin grzecznie i spokojnie posiedzę :-)
    pozdrawiam wszystkich
    Jowita

    OdpowiedzUsuń
  30. te wszystkie nieroby też pracują i płacą podatki!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...